Polygamia poleca

Seks, kłamstwa i gry wideo

Bartłomiej Nagórski
14.09.2011 11:49
A A A Drukuj
RapeLay

RapeLay (RapeLay)

W ostatniej "Polityce" znany seksuolog pisze o grach, które umożliwiają dokonanie gwałtu i to zbiorowego.

Pamiętacie jeszcze grę RapeLay? Jeśli nie - to dobrze, bo to wyjątkowo paskudny tytuł (na łamach Polygamii pisał o nim kiedyś Jakub Tepper). W skrócie: jest to symulator stalkera w którym można dopuścić się gwałtu, opcjonalnie zbiorowego, w bonusie możliwość przymuszenia do aborcji. Znacie inny tytuł, który pozwalałby na coś równie obrzydliwego? Nie? Ja też nie, ale od czego są specjaliści: z pomocą przychodzi nam tu fachowiec od gier i seksuologii, profesor Zbigniew Izdebski.

Pan profesor Izdebski w tygodniku "Polityka" (nr 37, ta z prekariatem na okładce) mówi o wpływie, jaki na życie seksualne nastolatków mają gry komputerowe, w których chodzi o to, żeby złapać dziewczynę i dokonać gwałtu zbiorowego. Znaczy, jest ich więcej niż tylko RapeLay, ba, jest ich tyle, że mają zauważalny wpływ na życie i pożycie młodych ludzi. A my na Polygamii nic o tym nie wiemy!

W związku z tym pozwoliłem sobie wystosować list do redakcji "Polityki" list, w którym grzecznie proszę pana profesora o podzielenie się z nami wiedzą o takich grach. Rzecz jasna tylko po to, by lepiej strzec przed nimi młodzież - nie może przecież być tak, że na portalu o grach nie wiemy nic o takim zagrożeniu.

***

W artykule "Seks, przemoc i małolaty" ("Polityka" nr 37), skądinąd dobrym i potrzebnym, przeczytać można następujący cytat profesora Zbigniewa Izdebskiego: "na takie wzorce [nastolatki] trafiają choćby w grach komputerowych, których fabuła zasadza się na tym, żeby schwytać dziewczynę i zbiorowo zgwałcić."

Polityka

Za pośrednictwem redakcji "Polityki" chciałbym uprzejmie poprosić profesora Izdebskiego o wymienienie czterech tytułów gier w których zadaniem gracza jest pojmanie dziewczyny i wzięcie udziału w gwałcie zbiorowym.

Ułatwię panu profesorowi zadanie i podpowiem, że jedynym obecnym w głównonurtowym dyskursie tytułem w którym było to możliwe była wysoce kontrowersyjna japońska gra "RapeLay". Gra ta była przedstawicielem niszowego nurtu gier o takiej tematyce, występującego w zasadzie wyłącznie w Japonii. Po skandalu przez nią wywołanym Ethics Organization of Computer Software (EOCS), organizacja zrzeszająca wydawców gier i przyznająca klasyfikację wiekową poszczególnym tytułom (jak PEGI czy ESRB), postanowiła zabronić produkcji i dystrybucji tego rodzaju gier.

Dlaczego zaś poprosiłem o wskazanie akurat czterech tytułów? Dlatego że w artykułach o "RapeLay" pojawiają się niekiedy jeszcze dwie inne nazwy. Poza nimi, ten specyficzny podgatunek nie istnieje w głównym nurcie: nie ma takich gier w sklepach ani w cyfrowej dystrybucji, jak również nie są opisywane w prasie ani na blogach. Od lat zajmuję się grami, piszę o nich w prasie i na portalach internetowych, jednak nie są mi znane tytuły z taką fabułą o jakiej wspomina profesor Izdebski. Niemniej możliwe jest, że po prostu pan profesor grywał w inne gry, stąd uprzejma prośba.

RapeLay

W głównym nurcie świata gier wideo gwałt, w szczególności zbiorowy, jest jednym z kilku mocno przestrzeganych tabu - większe szanse na natknięcie się na przedstawienie gwałtu będzie miał ktoś oglądający film lub czytający książkę. Gry wideo winne są różnych grzeszków, ale eksploatacja motywu gwałtu nie jest jednym z nich. Próba przypisania im go jest sianiem moralnej paniki, co pasuje do "Faktu", ale razi w "Polityce".

***

Czy "Polityka" go zamieści? Może tak, może nie, ale niezależnie od tego na takie rzeczy należy zwracać uwagę. Oczywiście, jeśli list spotka się z jakąś reakcją, damy Wam znać.

Bartłomiej Nagórski

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (65)

Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 15 razy 13

    Dobra reakcja, ALE przy okazji komentarzy na temat tego jakim tabu jest gwałt zaczęła mnie zastanawiać irracjonalność tego tabu (z drugiej strony, wziąwszy pod uwagę "skandal" z Janet Jackson - nie powinna). W grach rzeczy o wiele gorsze od gwałtu jak na przykład: brutalny mord poprzedzony torturami na ludziach błagających o litość i wcale nie będącymi ucieleśnienie zła (szeregowi "żołnierze" rodziny Gnuccich z Punishera), masowe zabójstwa niewinnych osób i stróżów prawa, ale dzieciobójstwo i gwałt to tabu strzeżone lepiej niż złoto w Forcie Knox. Nie jest to przypadkiem hipokryzja i/lub podwójny standard?

  • avatar

    Oceniono 17 razy -5

    Zbigniew Izdebski stosuje uogólnienie, które zazwyczaj nie kreują prawdziwej informacji, za to są przydatne jako figura retoryczna, gdy brakuje sensownie rozwiniętych argumentów. Sęk w tym, że pisze o zjawisku istniejącym realnie, nawet jeśli argumentacja mu kuleje. Zapraszam do komentowania tych, którzy mają właśnie dojrzewające dzieciaki. Reszta komentujących - sorry - wasze wypowiedzi są dla mnie warte jeszcze mniej od wypowiedzi p. Izdebskiego.

    Drogi Redaktorze, rozumiem że w głównym nurcie, grach dopuszczonych w Europie, na nagłówkach serwisów growych rzeczone gry nie występują. Sęk w tym, że występują i to w dużych ilościach w serwisach handlujących doushinji. Nie sadzę, by ktokolwiek w Polsce robił badania dotyczące popularności animowo-mangowej wśród dzieciaków; sam nie jestem globalnie (uogólnienie) przeciwnikiem japońskiej pop-kultury. IMHO - pomimo stanowczych zaprzeczeń odzywających się tu i ówdzie w środowisku miłośników japońszczyzny - dorastające dzieciaki płci męskiej oglądające z wypiekami na policzkach Naruto, czy Shaman Kinga (koszulki z pandą rulez) prędzej czy później trafią do torrenciarni, które prócz towaru ogólnie dostępnego oferują gó..., którego większość dorosłych by nie chciała oglądać, dotykać, kijem trącać. Z torrenciarni prędzej czy później trafią do komercyjnych i legalnych serwisów anglojęzycznych, w których kupią - choćby przypadkiem flashowe bobki nie tylko z gwałceniem wirtualnych panienek, ale i z innymi japońskimi pomysłami na dziwaczne potrzeby seksualne zwichniętych życiowo salarymanów.

    Nie będę podawał tytułów, nie jestem idiotą reklamującym to, co w człowieku najpaskudniejsze. Sam poszukaj. Grać nie polecam, chyba że z torebką na wymioty. Wystarczy poczytać opisy, zapewniam. A że nie pornografia i przemoc w grach są największym problemem w wychowaniu dzieciaków? Tak. Problemem jest to o czym Izdebski pisze, nieudolnie przytaczając przykład ze świata gier: dzieci wychowują się same. Czasem dlatego, że ich rodzice nigdy nie dorośli, a czasem dlatego, że ich rodzice cholernie ciężko muszą pracować w tym kraju na chleb.

    Uogólnienia są niebezpieczne zarówno w przypadku psychologów, jak i 'żachających' się redaktorów i konsumentów branży. Rzeczywistość jest - chyba się zgodzicie - nieco bardziej skomplikowana. Rzeczy złe szkodzą, nawet jeśli nie występują w masie. Brukowce wychwytują takie smaczki, jak lis wyżerający kupę ze szczotki klozetowej. A zamykanie oczu nie pomoże na potwory, o których mama mówiła, że ich nie ma.

    • avatar

      Oceniono 7 razy 7

      @plumbum
      jeśli twoje dziecko czyta harego portiera, wiedz że w końcu sięgnie po 120 dni sodomy
      jeśli widziało króla lwa, w przyszłości porno jak nic
      a jak miało radochę z gumy-papierosa, to teraz pewnie ćpun, o piciu piccolo też nie muszę chyba przypominać i jego żulerskich konsekwencjach
      To nie uogólnienie, a wyolbrzymianie czegoś co praktycznie nie istnieje.
      Skoro wiesz, że jego przykład jest "nieudolny" to po co w ogóle komentujesz człowieku? Przecież tu krytykuje się to jedno zdanie wzięte z d*py i nic więcej.
      I daruj sobie "wasze wypowiedzi są dla mnie warte jeszcze mniej od wypowiedzi p. Izdebskiego", bo biorąc udział w dyskusji otwartej, niektórych rzeczy po prostu nie wypada, ok?

    • avatar

      Oceniono 6 razy 6

      @plumbum, częściowo masz rację, ale część to bullshit ubrany w ładne słowa. I tak jestem jedną z tych osób, których " wypowiedzi są dla ciebie warte jeszcze mniej od wypowiedzi p. Izdebskiego". Dlaczego niby nie mamy prawa głosu. Równie dobrze możesz napisać, że o warzywach mogą się wypowiadać tylko wegetarianie.

    • avatar
    • avatar

      Oceniono 5 razy 3

      @sora_no_iro.
      I tak jest nieźle, bo przynajmniej nie pojawia się postulat wzięcia cudzych preferencji, swobód i wolności w jasyr w imię bezpiecznego (bezstresowego?) wychowania dziatwy (zwanego też "niech nie będzie niczego"), a zwykle takie pomysły mają "poruszeni ojcowie".

    • avatar

      Oceniono 3 razy -3

      @kyuubi
      Bo to widzisz tak: najpierw buduje się hype na wypowiedzi dotyczące idiotycznej krytyki gier w mediach. Człowiek boi się lodówki otworzyć. Później skądinąd inteligentni ludzie dają się na to złapać: "o! patrzcie, znów idioci o grach w kontekście brzydkim!" Sęk w tym, że nie zawsze idioci są idiotami i nie zawsze wypowiadają się bez racji.

      Co do Twojej wątpliwości: IMO nie masz prawa głosu, ponieważ nie masz dzieci. Choćbyś teoretycznie wszystkie rozumy pozjadał, uważał się za istotę wysoce etyczną, praktycznie jesteś nadal w przedszkolu - no offence - to hiperbola, a nie inwektywa. Dzieci u człowieka świadomego przekształcają świadomość. Priorytety zwyczajnie się zmieniają. Teoretyk może się wypowiadać, ale to praktyka posłucham chętniej. Różnica jest taka jak pomiędzy poradnikiem przewijania, a pierwszą prawdziwą kupą znienacka u nieletniego.

      Ja np. nie powiadam się o fizyce kwantowej, robieniu pierogów i walcowaniu. A gdybym się wypowiadał, nie obruszyłbym się na speca, który zwróci mi uwagę, że pierdoły pitolę. W końcu nie muszę się znać na wszystkim.

    • avatar

      Oceniono 2 razy 0

      @nanobot
      Większość jest dorosła i sama się pilnuje. Serio. Ostatni nieletni jest rozsądniejszy od niejednego letniego. Już zrobiłem swoje i mam wszelkie prawo zajmować się pierdołami, uwierz.

    • avatar

      0

      Jeśli dziecko ma dostęp do torrentów to ma dostęp do tak twardego porno, że te gry, nawet Rapelay, wymiękają. Zresztą żeby zobaczyć goliznę i sceny nawet nie trzeba włączać komputera - wystarczy pooglądać co niektóre teledyski z Vivy czy MTV. Ale jak widać to już jest ok.

  • avatar

    Oceniono 14 razy -6

    Ech... turbogadkotick, mylisz się twierdząc, że brutalny mord w grach jest gorszy od wirtualnego gwałtu. Sęk w tym, że motywy seksualne mają charakter silnie uzależniający i w dużej mierze przekładają się na tożsamość seksualną odbiorcy. Poza tym nie od dzisiaj wiadomo, że właśnie seks jest jednym z bodźców instynktownie skłaniających do agresji. Pojawienie się takiej gry na rynku to policzek dla człowieczeństwa, a twórców takich gier powinno się najzwyczajniej w świecie karać za "promowanie" zakazanych prawnie dewiacji seksualnych.

    Co do samego artykułu... Z pewnością generalizowanie pewnych faktów wpływa negatywnie na obiektywność autora, tym niemniej jedynie "kwestią czasu" jest pojawienie się kolejnych gier pokroju RapeLay. Dlaczego? W ostatnich latach kolejne granice tabu są łamane w ekspresowym tempie, a od strony komercyjnej skandaliczna tematyka (niektórych gorsząc) przede wszystkim napędza komercyjną machinę produktu. Myślę, że jeżeli ludzie będą bronić takich gier (w końcu to tylko zabawa), za kilkanaście, góra kilkadziesiąt lat takie świństwa na półkach sklepowych będą już normą, a wasze siostry i matki będą się bały wyjść do dyskoteki. Takim grom i ich deweloperom (za w czasu) mówię DEFINITYWNE "NIE".

    • avatar

      Oceniono 5 razy 5

      @anachroniczny
      Nie bronię tej gry, bo jest głupia i lepiej jakby się nie ukazała, ale twoje argumenty do mnie nie trafiaja. Pornosy też teoretycznie są normą, bo można je kupić, ale nie stoją na wielu półkach sklepowych. W pornosach też czasem jest udawany gwałt, nie mówiąc już o gangbangu i wielu innych "zabawach". Mówienie o policzki dla człowieczeństwa to gruba przesada, nie w sensie treści tej gry, bo ta faktycznie jest zła, ale samo to stwierdzenie nadaje tej grze znacznie większą siłę oddziaływania niż ma ona je w rzeczywistości.

    • avatar

      0

      @anachroniczny
      Nie bronię tej gry, bo jest głupia i lepiej jakby się nie ukazała, ale twoje argumenty do mnie nie trafiaja. Pornosy też teoretycznie są normą, bo można je kupić, ale nie stoją na wielu półkach sklepowych. W pornosach też czasem jest udawany gwałt, nie mówiąc już o gangbangu i wielu innych "zabawach". Mówienie o policzki dla człowieczeństwa to gruba przesada, nie w sensie treści tej gry, bo ta faktycznie jest zła, ale samo to stwierdzenie nadaje tej grze znacznie większą siłę oddziaływania niż ma ona je w rzeczywistości.

    • avatar

      Oceniono 6 razy 6

      @anachroniczny
      Dla mnie to jest retoryka godna średniowiecznego papiestwa, które zaczynało kazanie od gromienia rozpusty i uciech cielesnych jako narzędzi diabła, żeby skończyć je rozgrzeszeniem za pomocą "deus vult" krzyżowców, którzy utopili zastępy muzułmańskich kobiet i dzieci w ich własnej krwi. Po drodze zganiło jeszcze kupców za zbytnią miłość do mamony, przecież dukaty lepiej kościołowi przekazać, w końcu ołtarz może uginać się od złota. Być może nie można wartościować pogwałcenia cielesnej godności i pogwałcenia prawa do życia. Wówczas jednak oba są siebie warte, więc albo oba stanowią tabu, albo żadne. Samo tabu ma to do siebie, że były i są łamane, to się chyba "postęp" nazywa. Co ciekawe - świat pomimo tego coraz bardziej się cywilizuje i staje się coraz bardziej wrażliwy (przynajmniej jeśli chodzi o Zachód). Porównaj sobie jaka była pruderia w latach 70 XIX wieku a jaka 100 lat później.
      Zresztą, przemoc też jest instynktem i wiąże się często z czerpaniem satysfakcji i nie chodzi tu nawet o freudowskiego Tanatosa. Ponadto można utrzymywać na tej samej zasadzie, na którą Ty się powołujesz, że przemoc w mediach już dawno powinna znieczulić społeczeństwo i przeistoczyć je w hordę morderców, a przecież nic podobnego nie miało i nie będzie mieć miejsca. Wobec tego dajmy sobie spokój z podwójnymi standardami i źle pojętą obroną moralności. Zwłaszcza, że rozmawiamy o produktach dla dorosłych, które do dzieci trafiają przez nieodpowiedzialność tych pierwszych (w szczególności rodziców).

    • avatar

      Oceniono 3 razy -3

      @turbogadkotick
      Fakt, współczesne społeczeństwo jest bardzo czułe na cierpienie. Nigdy w historii najnowszej ludzie nie byli tak kulturalni i potulni. Czy Ty widzisz co piszesz? Nikt nie twierdzi, że przez brutalność w mediach po kilku latach na ulicach masowo będą hasać mordercy - to bełkot wymyślony przez radykalnych antyfanów gier i uparcie parafrazowany przez samych graczy jako dziwaczna forma kontrargumentu. Ale zapewniam, że przez ostatnie 15 lat granice dopuszczalności dewocjonaliów zmieniły się diametralnie. Jeśli mam to nazwać "postępem", to dziękuję, znajdę lepszą terminologię. Poza tym jeszcze raz zaznaczam - (brutalne) wątki seksualne w grach mają na człowieka diametralnie odmienny wpływ od standardowej brutalności. A każdemu mądrali, który tak ochoczo broni tych gierek dla zboków polecam skonsultować swoje idee z własną dziewczyną/żoną/matką. Ciekawe, jakie one mają poglądy na te sprawy.

    • avatar

      Oceniono 5 razy 5

      @anachroniczny
      "(brutalne) wątki seksualne w grach mają na człowieka diametralnie odmienny wpływ od standardowej brutalności", a to są na ten temat jakieś wiarygodne badania naukowe, rzetelne wnioski z obserwacji, czy jest to tylko opinia?

      "Nikt nie twierdzi, że przez brutalność w mediach po kilku latach na ulicach masowo będą hasać mordercy" racja, Ty odnosisz to do gwałcicielstwa: "za kilkanaście, góra kilkadziesiąt lat takie świństwa na półkach sklepowych będą już normą, a wasze siostry i matki będą się bały wyjść do dyskoteki".

      "polecam skonsultować swoje idee z własną dziewczyną/żoną/matką" zapewne będą tym tak samo oburzone (jeśli będą) jak np. sceną z Black Ops, w której ginie Bowman.

      "przez ostatnie 15 lat granice dopuszczalności dewocjonaliów zmieniły się diametralnie" a pewnie - wraz z upadkiem komuny łatwiej jest otwarcie praktykować religijność, sklepów z dewocjonaliami jest teraz dużo, oh wait, Tobie chodziło o "dewiacje" (swoją drogą arbitralny termin - coś co dla kogoś jest dewiacją, dla innego jest normą), które były są i będą ("bal orzechów", orgie libertyńskie, to wszystko było na grubo przez pierwszą grą), kwestia tylko tego czy o nich się mówi w sferze publicznej czy nie.

      Nazwanie tego co piszesz "miotaniem się w zeznaniach" byłoby eufemizmem.

    • avatar
    • avatar

      Oceniono 4 razy 4

      @turbogadkotick
      Piszesz rozsądnie jak rzadko kiedy. wink

      Większość tego, co miałbym tu do powiedzenia, już powiedziano, dlatego powtórzę tylko to, co zawsze powtarzam - jak ktoś ma nie po kolei w głowie, to takie gry/filmy/książki mogą mu zrobić niedobrze. Ale to, czy ktoś ma w głowie po kolei czy nie, zależy od jego wychowania od dnia 0. Więc naprawdę nie ma co zrzucać winy za swoje błędy wychowawcze na popkulturę. Tabu i inne intelektualne ograniczenia były i będą łamane, i jeśli osobnik ludzki w wieku 12 lat nie umie rozróżnić w miarę obiektywnego dobra od zła i samemu sobie wyznaczyć granic, to mi bardzo przykro z tego powodu, ale proszę mi przez to nie ograniczać swobody wyboru mojej jako zdrowej i dobrze wychowanej jednostki.

    • avatar

      Oceniono 6 razy -2

      @turbogadkotick
      Racja, strzeliłem sobie w stopę używając określenia "dewocjonalia" - ot, uroki pisania w późnych godzinach.

      Jednak na potwierdzenie moich wcześniejszych słów masz cały szereg badań, których nie będę przytaczał z prostego powodu: każdorazowo, kiedy takowe trafiają do portali o grach, zaraz są określane mianem "niewiarygodnych" i tendencyjnych. Niestety - badań potwierdzających opinię ENTUZJASTÓW multimedialnej brutalności jest zdecydowanie mniej, i są jeszcze mniej wiarygodne.

      " "Nikt nie twierdzi, że przez brutalność w mediach po kilku latach na ulicach masowo będą hasać mordercy" racja, Ty odnosisz to do gwałcicielstwa"
      - nie wiem, czy zauważyłeś, ale to był oddzielny wątek: odpowiedź na Twoje porównanie brutalności seksualnej do brutalności ogólnej. Sęk w tym, że są to dwie zupełnie inne sprawy (pomimo wspólnego tematu gier), które w absolutnie inny sposób oddziałują na odbiorcę. Stawianie ich w jednym szeregu jest najzwyklejszym niedopatrzeniem, bądź ignorancją - dlatego odniosłem się zarówno do pierwszej, i do drugiej kwestii.

      Nie chcę wchodzić w filozofowanie na temat subiektywności terminu "dewiacja". Dla podkreślenia mechaniki pozwolę sobie na tematyczny wyskok poza meritum: Dla pedofila jego "problem" też nie jest czymś zdrożnym. Od jakiegoś czasu w Stanach Zjednoczonych kręgi pedofilskie starają się nawet o stawianie ich w jednym szeregu z innymi orientacjami jak heteroseksualna, czy homoseksualna. Cóż, coś, co dla nich jest naturalne i jak najbardziej w porządku, dla przytłaczająco przeważającej części społeczeństwa jest jedną z najobrzydliwszych dewiacji, której nigdy w życiu nie zaakceptują. Stąd określenie "dewiacji" zawsze będzie tylko subiektywnym terminem, którego orientacyjne znaczenie wytyczy większość społeczeństwa.

      Niestety nie dostrzegam wspomnianego przez Ciebie "miotania w zeznaniach". Być może jednak Ty masz bardziej wyczulony zmysł fałszu... I z pewnością masz też większą wiedzę z dziedziny psychologii od psychologów. Gratuluję.

    • avatar

      Oceniono 3 razy -1

      @anachroniczny
      "Niestety nie dostrzegam wspomnianego przez Ciebie miotania się w zeznaniach" i słusznie, bo to był eufemizm, u Ciebie brakuje konsekwencji: raz piszesz expressis verbis, że nawet najbardziej zwyrodniała przemoc jest mniej szkodliwa dla psychiki niż jakakolwiek przemoc seksualna, później, że przemoc "zwykła" też szkodzi psychice. Próbujesz je rozdzielać tak jakby bezprawny i niemoralny czyn A był na zupełnie innym biegunie niż bezprawny i niemoralny czyn B, to że oba są bezprawnymi i niemoralnymi czynami nie ma znaczenia, tak, bo tak, tako rzecz "ekspert", który myli "dewiację" z "dewocją" i próbuje mi wmówić, że to dlatego, że 9 rano to "późna godzina" W końcu już nie wiem jakie jest Twoje stanowisko, ale wziąwszy pod uwagę, że sprowadza się do cenzury i decydowaniu o tym co może oglądać na ekranie dorosły człowiek - nie za bardzo mnie ono interesuje.

      "I z pewnością masz też większą wiedzę z dziedziny psychologii od psychologów. Gratuluję." Nie, nie mam, dlatego bez powoływania się na badania nie wypowiadam się kategorycznie.

      P.S. Powód, dla którego nie podasz linka lub przynajmniej w przybliżeniu nie naprowadzisz nas na badania, które potwierdzają to co piszesz (podając np. uniwersytet, na którym je przeprowadzono) jest żałosny ponad pojęcie.

      P.P.S. Ty ewidentnie jesteś mądrzejszy od Sądu Najwyższego USA i licznych ekspertów powołanych przez australijski parlament, którzy całkiem niedawno badali zagadnienie wpływu przemocy (przemocy jako takiej, nie scen gwałtu) na psychikę i opinie mieli inne.

    • avatar

      Oceniono 2 razy 0

      @turbogadkotick
      @turbogadkotick
      Owszem, standardowa przemoc fizyczna (na obrazkach, w grach, czy filmach), jest mniej szkodliwa dla psychiki, bo w mniejszym stopniu oparta jest na instynktach - natomiast sfera erotyczna (w szczególności pornografia) jest po prostu silnie uzależniająca. Stąd rzeczona "dwubiegunowa" rozdzielność wątków.

      "Późna godzina" jest pojęciem względnym, które w tym wypadku zależy od moich (nie Twoich) godzin aktywności. Chyba nie trzeba być intelektualistą, aby dojść do tego bez pomocy... A może się mylę?

      Teraz ja przejmę pałeczkę i poproszę o przedstawienie wyniku prac "Sądu Najwyższego USA i licznych ekspertów powołanych przez australijski parlament". Nie chcę doszukiwać się teorii spiskowych, ale gry komputerowe to przede wszystkim BIZNES (ten nierzadko prowadzi do sytuacji, w której marchew jest owocem, a ślimak rybą śródlądową), a do tego temat jest trudny do jednoznacznego zdiagnozowania. Czasem w takich sytuacjach łatwiej jest pozostawić problem nierozwiązany, niż przedsięwziąć daleko idące kroki regulujące dostęp do materiałów niebezpiecznych narażając się tym samym na krytykę ze strony niezadowolonych obywateli.

      Chcesz kilka źródeł na temat szkodliwości gier? Proszę bardzo. Powyciągaj sobie z tekstu poszczególne badania.

      www.psychology.iastate.edu/faculty/caa/abstracts/2000-2004/02ab.pdf
      www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1518236,1,gry-komputerowe-naprawde-wyzwalaja-agresje.read
      www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/USA-brutalne-gry-wideo-maja-zly-wplyw-na-nieletnich,110412,11.html
      stacjakultura.pl/6,35,4556,Brutalnosc_w_grach_wideo_cz_4,artykul.html
      www.komputerswiat.pl/blogi/blog-redakcyjny/2008/11/spor-o-dostep-mlodziezy-do-brutalnych-gier.aspx
      www.gamestar.pl/news/371160/Brutalne.gry.zwiekszaja.agresje.i.znieczulaja.na.przemoc.html
      W sieci tego nie brakuje. Google nie boli.

    • avatar

      Oceniono 2 razy -2

      @anachroniczny
      Lepiej, ale nie do końca. Nadal nie wiem jakie masz stanowisko. Czy gier z jakąkolwiek brutalnością należy zakazać? Co z pornografią (której w grach jest tyle co kot napłakał)? Też zakazać? A może tylko "pornografię" i gry z gwałtem w roli głównej? Co jest gorsze, gra, w której się gwałci, ale nie okalecza i zabija czy gra, w której gracz z perspektywy pierwszej osoby mordowałby niewinnych ludzi rozbijając im czaszki o chodnik, a później pożerał mózg, który z nich wypłynął? Co z pornografią w mediach? Też zakaz? Co z innymi uzależniającymi uciechami? Zakaz?

      ""Późna godzina" jest pojęciem względnym, które w tym wypadku zależy od moich (nie Twoich) godzin aktywności. Chyba nie trzeba być intelektualistą, aby dojść do tego bez pomocy... A może się mylę? " - ależ to przecież podręcznikowy przykład dewiacji zdefiniowanej przez zdecydowaną większość społeczeństwa, dla której 9 rano to pora wczesna, a nie późna. Hehe.

      Dziękuje za linki,a le wolałby takie gdzie mowa o wpływie wirtualnego gwałtu na psychikę. Żeby była jasność: ja akurat przyznaję, że przemoc w grach może mieć wpływ na psychikę, dlatego jestem zwolennikiem tego aby gry były oznaczane kategoriami wiekowymi i żeby się tych kategorii trzymać. Przy czym dorosły człowiek, skoro może psuć sobie organizm wódą i papierosami i oglądać filmy typu "Królik doświadczalny" lub "Nieodwracalne", powinien też mieć prawo doświadczać w grach treści jakie mu się żywnie podobają. Dzieci takiego prawa mieć nie powinny (IMO), ale ostatecznie to z czym obcują to odpowiedzialność rodziców.

      Wyrok Sądu Najwyższego USA do insynuacji jakoby sędziwe byli w kieszeni Koticka i spółki się nie odniosę):
      www.huffingtonpost.com/2011/06/27/supreme-court-violent-video-games_n_884991.html
      techland.time.com/2011/06/27/supreme-court-video-games-qualify-for-first-amendment-protection/
      Zmiany kategorii wiekowych w Australii:
      www.abc.net.au/technology/articles/2011/07/22/3275523.htm
      "W sieci tego nie brakuje. Google nie boli".

    • avatar

      0

      @turbogadkotick
      @turbogadkotick
      Być może w grach pornografii jako takiej jest niewiele, ale piszemy teraz pod artykułem związanym z grami konkretnie na niej "opartymi".

      Kiedy pytasz: "Co chcę zrobić z tą sprawą?" - odpowiadam... Nie wiem. Nie posiadam panaceum na zablokowanie niemoralnych aspektów komercji. Wiem tylko, że łatwiej zatrzymać ewolucję procesu, niż zezwolić na jego rozwój, a później (po fakcie) czegoś zabronić. Stanowczo podpisuję się pod zakazem tworzenia i dystrybucji gier pokroju RapeLay (jak również budżetowych gierek flashowych). Jest kolosalna różnica pomiędzy grami i filmami ukazującymi gwałt jako nieszczęście człowieka, a takimi, które starają się wzbudzić w odbiorcy podniecenie seksualne.

      Nie znam badań na temat pornografii "w grach", ale to temat na tyle marginalny (i stosunkowo świeży), że trudno oczekiwać opracowań ograniczających się TYLKO do gier.

      Polecam jednak książkę pt. "Skutki pornografii - dowody eksperymentalne i kliniczne" doktora Victora B. Cline-a. Tutaj znalazłem fragmenty książki (jest niedroga, więc polecam całość) :
      www.tor.prolife.org.pl/Skutki_pornografii.htm
      Kolejne ciekawe opracowanie:
      www.prolife.com.pl/upload/articles/dokumenty/PorNo.pdf
      I dwa teksty, z których można wyłuskać inne badania:
      www.hli.org.pl/xoops/modules/edito/content.php?id=6
      www.pro-life.pl/_ow/read.php?y=Sluzba_Zyciu&n=pornografia&a=3_fakty
      Nie jestem przeciwny erotyce, ale mam wiele zastrzeżeń do twardej pornografii.
      Owszem, państwo w którym mieszkasz ma prawo ingerować w dostęp do materiałów, do których rościsz sobie prawo. Jeżeli sięgniesz po gry i filmy pornograficzne propagujące gwałty, bardzo prawdopodobne, że kolejnym krokiem będą filmy z realnych gwałtów - a te są już zakazane.

      "Ograniczenia wiekowe" o których piszesz są warte tyle, co zeszłoroczny śnieg. Jest to tylko (i wyłącznie) informacja dla kupującego, i sprzedawca NIE MA PRAWA odmówić kupna ośmiolatkowi. Poza tym możesz wywierać wpływ na swoje własne dziecko (a nóż się uda), ale dzieci sąsiadów są poza zasięgiem Twoich wpływów. Niestety w szkole Twoje dziecko najpewniej będzie obcowało właśnie z tymi dziećmi, i od nich również zaczerpnie sporo "wiedzy". Oczywiście możesz trzymać własną pociechę w klatce i nie wypuszczać do znajomych, ale wówczas kwestią czasu jest, kiedy to dziecko się przeciwko Tobie zbuntuje. Rodzic niewątpliwie ma ogromny wpływ na wychowanie własnych pociech - tyle że reszta świata lubi przeszkadzać w tym (i tak niełatwym) zadaniu.

  • avatar
  • avatar

    Oceniono 11 razy 11

    Gry polegające na gwałceniu są be, a na podcinaniu gardeł, strzelaniu w głowy, duszeniu torbami foliowymi czy kradzieży aut nie są, hmm...

  • avatar

    Oceniono 8 razy 8

    Ale taka hipokryzja to nic nowego. Pierwszy z brzegu przykład - Fallout3 - pociski odrywają ludziom widowiskowo głowy, ale choćby kawałka kobiecego sutka w grze nie uświadczysz, bo by to mogło zmasakrować młodzieńczą psychikęsmile.

  • avatar

    Oceniono 8 razy 6

    tak się już dzieje jak za coś zabierają się "specjaliści", to tak jakby studentka filologi pisała o fizyce kwantowej

  • avatar

    Oceniono 5 razy 5

    Jak o RapeLay można nie pamiętać? Kiedyś chciałem nawet to ściągnąć ale potem mi się odechciało.
    Nie kminię o co to wielkie halo. Zabijać na przeróżne sposoby to można w grach dla 12-latków, a gdy w grę wchodzi gwałt to prawnie zabraniamy jej produkcji? Hipokryzja? Jest popyt, jest podaż. Szczerze, to jeśli choć jeden psychol wyżyje się dzięki takiej grze, to jak dla mnie mogłaby ona być dodawana do płatków śniadaniowych. Bo panie wygenerowane przez komputer nie cierpią i nie mają potem problemów do końca życia. Kurwa, by porównać grę do rzeczywistości w tym wypadku trzeba mieć nierówno pod sufitem.

  • avatar

    Oceniono 5 razy 5

    Dobra reakcja redakcji. Tak jak piszecie, w grach mainstreamowych rzadko pojawia się całkowita nagość, a co dopiero seks zbiorowy i to gwałt. A to, że są różne sex gry (w tym sporo hentai) i wiele z nich to gierki flash, to już inna sprawa. Akurat gier się czepił, a o pornosach, gdzie są różne "historie" to zapomniał. Nie mówiąc już o tym, że argument jest podobny do tego, że gry wypaczają psychikę tak, że ludzie idą na ulicę i zabijają. Tak samo jak zabijanie w grach nie powoduje tego, że będę zabijał naprawdę, tak samo dokonanie gwałtu w grze nie spowoduje tego, że zacznę gwałcić swoje koleżanki w toalecie.

  • avatar

    Oceniono 5 razy 5

    Motyw gwałtu jest obecny chyba w co 3 eroge. Inna sprawa, że tego typu gry (a jest ich cała masa, i nie są bynajmniej niszowe) rzadko kiedy są sprzedawane poza Japonią, a sama firma illusion (ta od rapelay) po całym zamieszaniu z tą grą po prostu zamknęła swoją stronę dla adresów ip spoza Japonii. Wydała także oświadczenie, które w skrócie było wyprostowanym środkowym palcem skierowanym do zachodnich agencji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Graj za darmo: