Wiadomości

Wielka Brytania NIE zezwala na piractwo w sieci - nieprawdziwe informacje na ten temat wyrastają jak grzyby po deszczu

Łukasz Józefowicz
22.07.2014 15:44
A A A Drukuj

Fot. Jonas Wisser

Jeśli przeczytaliście gdzieś, że w Wielkiej Brytanii piractwo nie będzie karane, to musicie wiedzieć, że to nieprawda. Co więcej, niedługo mają zostać wprowadzone jeszcze ostrzejsze przepisy, których celem jest ukrócenie ściągania treści z internetu.

Dzisiaj w internecie zawrzało - Wielka Brytania oficjalnie przestaje karać za piractwo w sieci! Padają słowa jak "dekryminalizacja" i "rewolucja". Problem w tym, że... nic się nie zmieni. To klasyczny przypadek tego, że ktoś czegoś nie zrozumiał, a potem reszta serwisów internetowych bezmyślnie przepisuje nieprawdziwe informacje.

Skąd ludzie wzięli informację o dekryminalizacji piractwa w Wielkiej Brytanii?

Brytyjska grupa dostawców internetu i przedstawicieli przemysłu filmowego i muzycznego, Creative Content UK, uzgodniła, że wprowadzą rozwiązania mające na celu promowanie legalnego dostępu do treści.

W skrócie działa to tak:

1. Przedstawiciele producentów i dystrybutorów będą monitorować sieci peer-to-peer (np. torrenty) w poszukiwaniu treści chronionych prawem autorskim

2. Gdy takie zlokalizują, będą sprawdzać jakie adresy IP dzielą się tą zawartością.

3. Następnie dostawca internetu wyda właścicielowi praw dane takiej osoby, do której zostanie wysłany list z pouczeniem i informacją na temat legalnych źródeł kultury. Takich pouczeń każda osoba dostanie maksymalnie cztery rocznie.

W założeniu pomoże to skierować słabo zorientowane osoby w stronę legalnej dystrybucji, a zatwardziali piraci i tak nie dadzą się przekonać (dlatego po czterech listach Creative Content UK da sobie spokój).

  Fot. Gary Denham

Dlaczego to nic nie znaczy

Rewelacyjne informacje krążące w sieci, jakoby Wielka Brytania postanowiła dekryminalizować piractwo, od początku budziły nasze wątpliwości. Skontaktowaliśmy się więc z Creative Content UK by dowiedzieć się z pierwszej ręki o co w tym chodzi. Jak się okazało, ta decyzja nie jest prawem, tylko inicjatywą prowadzoną wspólnie przez wszystkich członków Creative Content UK. Nie oznacza także, że firmy, które biorą w tym udział zaprzestaną roszczeń w ramach obowiązującego prawa. Jak powiedział nam Peter Jones, przedstawiciel grupy:

To jest dodatkowa inicjatywa, która ma zachęcić ludzi do korzystania z legalnych źródeł. W żaden sposób nie zmienia ona polityki firm ani obowiązującego prawa. Wszystko będzie działało, jak dotychczas.

W ramach inicjatywy dostawcy internetu zgodzili się też na podejmowanie dodatkowych kroków przeciwko osobom, które otrzymały już cztery powiadomienia. Będą tymczasowo obniżać im prędkość łącza lub przekierowywać na specjalną stronę, która zniknie dopiero, gdy użytkownik skontaktuje się z dostawcą lub ukończy internetowy kurs edukacyjny o prawie autorskim. Wbrew informacjom podawanym na niektórych polskich portalach nie będzie mowy o odłączeniu internetu. Te wszystkie środki, to tylko tymczasowe kroki do czasu, aż rząd brytyjski wprowadzi w życie Digital Economy Act...

Co w takim razie dzieje się w Wielkiej Brytanii?

W 2010 roku uchwalono Digital Economy Act, który jest gotowy, ale nie został jeszcze w pełni wprowadzony w życie. Jednym z jego elementów jest prowadzenie przez dostawców internetu listy użytkowników nielegalnie ściągających treści z internetu. Po przekroczeniu ustalonej liczby naruszeń prawa autorskiego (na przykład... 4 razy) dane takiej osoby trafią do anonimowego rejestru Copyright Infringement List (lista osób naruszających prawo autorskie). Dystrybutorzy i wydawcy będą mieli do niego wgląd i na podstawie zawartych tam informacji (jakie treści były ściągane, czy ilość naruszeń) będą mogli wybrać przeciwko komu chcą prowadzić sprawę w sądzie. Wtedy dane takiej osoby trafiają do prokuratury. Jako alternatywę dla sprawy sądowej, Digital Economy Act przewiduje możliwość odłączenia takiemu użytkownikowi dostępu do sieci.

Dodatkowo w Wielkiej Brytanii blokowanych jest wiele stron internetowych zawierających odnośniki do materiałów rozpowszechnianych z pominięciem praw autorskich. Początkowo miał na to zezwalać Digital Economy Act, ale ten zapis budził wiele obaw o cenzurę w sieci, więc z niego zrezygnowano. Jak się później okazało, głównym powodem rezygnacji z tego zapisu był fakt, że blokowanie stron było już możliwe na mocy obowiązującego Copyright, Designs and Patents Act z 1988 roku. Jak powiedział nam Peter Jones z Creative Content UK:

Nic w tym zakresie nie ulega zmianie.

Hopelessly surrounded and outgunned, Somalian pirates surrender to HMS Cumberland's Royal Marines boarding team in the Gulf of Aden.  During a deployment to the Gulf of Aden the Type 22 frigate HMS Cumberland contributed significantly to the international effort to combat piracy off the coast of Somalia, Africa.    The ship interdicted four pirate vessels, seizing 20 assault rifles, 3 rocket-propelled grenade launchers and pistols, whilst confiscating and subsequently sinking their small boats or skiffs by gunfire.   <i>This image is available for non-commercial, high resolution download at www.defenceimages.mod.uk subject to terms and conditions. Search for image number <b>45149776.jpg</b></i> ---------------------------------------------------------------------------- Photographer: MoD Image 45149776.jpg from www.defenceimages.mod.uk Fot. UK MoD

Wiadomość z ostatniej chwili: "Nic się nie wydarzyło"

Tego całego tematu by nie było, gdyby media sprawdzały wiarygodność przepisywanych informacji. Z naszej rozmowy z przedstawicielem Creative Content UK jasno wynika, że inicjatywa jest kampanią społeczną, która będzie dobrowolnie przeprowadzana przez dostawców internetu i dystrybutorów treści.

Blokowane strony w Wielkiej Brytanii nadal będą blokowane, a Digital Economy Act nadal będzie kierowany do wdrożenia. Jedyną ważną rzeczą, jaką wprowadza Creative Content UK jest wczesne rozpoczęcie budowania rejestru Copyright Infringement List. Wtedy po wprowadzeniu DEA będzie można zabrać się od razu do roboty...

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (25)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 27 razy 27

    bi.gazeta.pl/im/a7/ab/f9/z16362407Q.jpg
    Eeeee video kills the radio stars?

    Swoją drogą, pamięta ktoś co miała jakieś dwa lata temu komenda wojewódzka w Białymstoku w dziale walki z przestępczością gospodarczą? Screeny dla wnuków zachowałem wink

    s4.postimg.org/5o9brnx0d/image.jpg
    s4.postimg.org/aa0e2wc7x/image.jpg
    s4.postimg.org/9lwlh2jtp/image.jpg
    s4.postimg.org/ll31r9j31/image.jpg
    s4.postimg.org/ijhbefc9p/image.jpg
    s4.postimg.org/8xnqy4l3x/image.jpg
    s4.postimg.org/rfs3id2vx/image.jpg
    Aż się łezka w oku kręci wink

  • avatar

    Oceniono 15 razy 15

    Chyba tylko najwięksi dusigrosze w UK piracą (albo ci co wysyłają każdy funt do rodziny z innego kraju...). W kraju gdzie za jedną miesięczną średnią wypłatę (?26,500 to średnia krajowa rocznie) możemy kupić około 50 gier (?40 to średnia cena premierowa gry na konsole) piractwo jest już głupotą.

    • avatar

      Oceniono 22 razy 0

      @ifene
      No tak, ale ?26,500 to wegetowanie, a nie życie. To taki odpowiednik polskiego 1,5tyś zł miesięcznie, za które podobno nikt nie chce pracować ( co w przeliczeniu 1:1 wcale nie wychodzi z tak wielką różnicą, bo jest to ~1,75tyś funtów "na rękę". Natomiast premierowe gry na nowe konsole przekraczają bardzo często 50 funtów i więcej. Fakt, że można sobie pozwolić na wiele gier, ale z drugiej strony wszystkie inne produkty ( mieszkanie, opłaty oraz żywność i inne produkty pierwszej potrzeby, transport ) wychodzą o wiele drożej ( UK wydaje się tanie każdemu, kto tam nie mieszka wink ). Poza tym bardzo wielu mieszkańców UK ( nie tylko Brytyjczycy ) nie osiągają nawet tej średniej i jakimś cudem żyją z minimalnej, co daje zaledwie połowę tej średniej jaką przytoczyłeś. Inna sprawa, że system pomocy socjalnej w tym kraju jest tak skrzywiony, że wielu nie chce się pracować. Wolą żyć z zasiłków. Skoro można kraść socjal, to ukraść grę nie jest żadnym problemem ( za dostęp do internetu też przecież państwo zapłaci wink ). Więc mnie wcale nie dziwi, że dla oszczędzenia 50 funtów nawet w UK posuną się do piractwa. Nie pochwalam tego, ale znając realia po prostu nie dziwi mnie takie zachowanie.

      Natomiast zaobserwowałem jeszcze jedną kategorię piratów. Ci są skłonni płacić, ale albo nie mają możliwości kupienia danego produktu, lub chcą go mieć natychmiast. Stąd tak wielka popularność wszelkich serwisów jak Netflix, Amazon Prime czy BlinkBox. Nie ma problemu z płaceniem, skoro dostajemy kontent natychmiast, w najwyższej jakości i już. Przecież ściągnięcie filmu z Torrenta też trochę trwa ( no i jeszcze trzeba go znaleźć, co przy obecnym cyfrowym analfabetyzmie akurat działa dosyć "antypiracko" wink ). Jeśli przyjdzie mi do głowy obejrzeć film przed pójściem spać, to chciałbym mieć taką możliwość. Im więcej da się kupić legalnie w formie cyfrowej ( filmy, komiksy, muzyka ) tym mniejsze piractwo wśród tych ludzi będzie, bo pieniądze nie są tu problemem... a może są, bo przecież czas to pieniądz wink

    • avatar

      Oceniono 6 razy 2

      @ifene
      Zawsze coś, co jest 'darmowe' jest tańsze od czegoś, za co musisz zapłacić. Matematyki nie oszukasz.
      Poza tym chciałbym zobaczyć mapę gdzie piractwo jest najbardziej rozpowszechnione. Przeczucie mi mówi, że cytując klasyka - hej, nasi tu byli!

    • avatar

      Oceniono 8 razy 6

      @chips_bekonowy
      Piractwo nie jest jedynie domeną "naszych". Kilka lat temu pracowałem z Hiszpanem, który zaraz po kupnie X360 postanowił go przerobić, by móc odpalać piraty. To nic, że stać go było, by kupować gry, ale jak sam stwierdził, po co ma obniżać sobie standard życia wydając pieniądze na gry wink Dodam, że w dodatku był to programista pracujący w tej branży wink Nie ma to jak podcinać poniekąd gałąź, na której się siedzi.

    • avatar
    • avatar
    • avatar

      Oceniono 10 razy -4

      @zabique
      Jeśli umieszczasz coś w cudzysłowach sugerując, że cytujesz, to rzeczywiście cytuj, a nie zmyślaj wink A gotowanie nie wychodzi wcale najtaniej, wiele zależy od tego co gotujesz i z czego. Zdarza się, że wychodzi drożej niż wyskok do restauracji czy pubu na obiad wink 25k obecnie wystarczyłoby mi na rent + council tax i ani o grach, ani o innych rozrywkach nie miałbym co myśleć.

    • avatar

      Oceniono 2 razy 0

      @chips_bekonowy
      Zgadzam się za tym, że ta "matematyka" często prowadzi do pirackiej mentalności. Mam znajomego zarabiającego bardzo dobrze jak na polskie warunki, ale jak ma wydać na film czy piosenkę choćby złotówkę to go skręca, bo wedle jego optyki czymś nienormalnym jest wydanie pieniędzy na coś co można spiracić. Pojęcia takie jak "zapłata dla twórców" czy "poszanowanie praw autorskich" nie mieszczą się mu w głowie, no chyba, że chodziłoby o jego interes.

    • avatar
    • avatar

      Oceniono 2 razy 2

      @turbogadkotick
      Zapłata dla twórców ok ale w naszym kraju, jak wszystko, przyjęła postać paranoi. Skoro happy birthday, to takie stare angielskie klasyczne, można uczyć za darmo tylko w szkołach publicznych ale już prywatne muszą odprowadzać tantiemy to o czym my chcemy rozmawiać?!

    • avatar

      Oceniono 1 raz 1

      @chips_bekonowy
      Dlatego te prawa powinny być (w danym zakresie) ograniczone czasowo. W przypadku gier - 15 lub 20 lat to odpowiedni okres. Po tym czasie gry już na siebie nie zarabiają, przecież nikt nawet nie chce mi sprzedać Jazz Jackrabbit 2, a tak bardzo chciałbym za niego zapłacić twórcy sad Oczywiście użycie materiałów z gry do tworzenia innej nie byłoby ok, to inna kwestia.

  • avatar
  • avatar

    Oceniono 13 razy 7

    Wrzuć żabę do wrzątku to wyskoczy.
    Wrzuć do zimnej i podgrzewaj stopniowo to żabkę ugotujesz.
    Angole sobie powoli kaganiec zakładają.

    Tak samo jak z ACTA które było za szybko i był bunt, teraz (Transatlantyckie Porozumienie o Wolnym Handlu) TTIP nas po cichu zeżre...

  • avatar

    Oceniono 4 razy 4

    Czyli inicjatywa co jest rzekomo tylko kampanią społeczną, tak naprawdę nie służy edukacji, a ujawnieniu danych osobowych piratów, ponieważ potem do sądu będzie łatwo zaskarżyć. Takie łagodnie pisząc oszustwo powinno się protestem zwalczyć. Gdzie ochrona danych osobowych, jeśli pod przykrywką dostaną je wielkie korporacje do zabierania pieniędzy.

  • avatar
  • avatar
    • avatar

      Oceniono 6 razy 4

      @betonowy
      Polygami też się zdarzyło bezmyślnie coś przepisać, żaden portal nie jest idealny. Ważne jest to, aby sprostowanie napisać, a winny zostaną wybaczone.

    • avatar
  • avatar
  • avatar

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX