Nadszedł koniec kolejnego najlepszego roku w historii gier. Mieliśmy w nim okazję zagrać w parę tytułów absolutnie wyjątkowych, które każą mi wierzyć, że pogłoski o śmierci dobrych gier są mocno przesadzone. Zresztą podobnie jak te mówiące o zejściu PC gamingu i prasy growej (wiem, że nie ma takiego przymiotnika, ale i tak będę go używał).
Owszem, sprzedaż nie była może tak wysoka jak rok wcześniej, ale z drugiej strony takie Modern Warfare 2 pobiło wszelkie rekordy, miażdżąc konkurencję w całej branży rozrywkowej. Prawie co miesiąc wychodziła jakaś super-gra, a druga połowa roku to istna kopalnia miazgi. Czas więc podsumować 2009, przy czym zaznaczam, że jest to mój całkowicie subiektywny ranking tytułów, które z tych czy innych powodów zapadły w mi w pamięć. Podaje je w porządku mniej więcej chronologicznym.
»[Nasze opinie o trybie dla pojedynczego gracza mogliście przeczytać już wcześniej, teraz czas na recenzję i podsumowanie całości. Ponieważ odnosimy się do poprzedniego tekstu, stąd i nieco inna formuła recenzji. - pg]
Najbardziej oczekiwana gra roku, pewny kandydat do GOTY, 7 milionów sprzedanych w dniu premiery, światowa histeria, mord na lotnisku. Panie i panowie, Modern Warfare 2 wylądowało. I patrząc na średnią ocen wahającą się w okolicach 95%, rewelacyjną sprzedaż bijącą na głowę wszystko, może za wyjątkiem książek o Harrym Potterze, aż chce się zakrzyknąć - Infinity Ward znowu to zrobiło! Tylko mi jakoś te słowa cały czas muszą przeciskać się przez zaciśnięte zęby.
»Jak zrobić RPGa, który dostarczy wszystko to, co dobry RPG powinien, ale jednocześnie nie zanudzi współczesnych graczy skomplikowaną rozgrywką, niezrozumiałymi zasadami i dziwacznymi rozwiązaniami? Wydaje się, że Bioware zadawało sobie dokładnie to pytanie, kiedy projektowało Dragon Age. 'Zostawmy nasz słynny system wyborów moralnych, olbrzymi świat i gazylion postaci z którymi można rozmawiać godzinami i opakujmy to World of Warcraft!' zakrzyknęli projektanci. 'Hurra! To świetny pomysł' odpowiedzieli im PRowcy. 'Zareklamujemy to wszystko cyckami i krwawą sieką - to się nie może nie sprzedać' - dodali marketerzy. I tak powstała jedna z najlepszych gier RPG ostatnich kilku lat.
»Refren piosenki Cage the Elephant dzwoni mi w uszach za każdym razem gdy celny strzał i fontanna krwi sygnalizują kolejnego trupa, z którego wysypało się kilka kolejnych przedmiotów. W drodze do kolejnej osłony szybko zbieram co tylko się da i nadal ostrzeliwuję nacierających rabusiów. Gearbox twierdził że Borderlands to wynik czułego związku FPSa z Diablo. Po kilkunastu godzinach spędzonych na Pandorze mogę się pod tym twierdzeniem podpisać obiema rękami (aczkolwiek bez półtora palca).
»Nie często zdarza się, by twórca dostał okazję stworzenia wymarzonego dzieła. Tim Schafer o zrobieniu Brutal Legend myślał już od dawna, a gdy tylko jego firma Double Fine skończyła prace nad Psychonauts, natychmiast zabrał się do roboty. Pełną niespodziewanych zwrotów akcji historię produkcji BL można było śledzić m.in. na łamach Polygamii, dość powiedzieć, że EA w końcu dogadało się z Actiblizzem i Brutal legalnie, zgodnie z przepisami ujrzał światło dzienne.
»Są takie gry, które są czymś innym niż wydają się być na pierwszy rzut oka. Mimo przynależności do znanej serii, albo gatunku, tak daleko odchodzą od schematu, że tak naprawdę przeskakują do innej kategorii. W niektórych przypadkach inne spojrzenie na rozgrywkę może zaoszczędzić bolesnych rozczarowań, albo odkryć zupełnie nowe horyzonty.
Wyraziłem kiedyś wśród moich znajomych pewną mało popularną tezę, którą natychmiast naraziłem się na zbiorowe wyśmianie. Teza była rzeczywiście odważna i najwyższy czas skonfrontować ja z szerokim światem. No to jedziemy
»Gry z Iranu to prawdziwa ciekawostka. Egzotyczna kultura, egzotyczne warunki polityczne i społeczne i egzotyczny rynek sprawiają, że mało kto może powiedzieć - grałem w irańską grę. Z gamescomu Toread przywiózł trzy tytuły - Age of Pahlevans i dwie części Quest of Persia, Nader's Blade oraz Lotfali Khan Zand. A potem dał je mi, bo żadna z nich nie działa na Macu.
»Ostatnio jeden z popularnych amerykańskich serwisów internetowych, przeprowadził bardzo ciekawe badanie dotyczące gier opowiadających o konfliktach wojennych XX wieku. Wyniki nie były może bardzo zaskakujące - oczywiście wygrała II Wojna Światowa przedstawiona w aż 183 grach. Ta liczba nie jest dokładna, bo można się założyć o duże pieniądze, że nie uwzględniono wielu "egzotycznych tytułów" w tym także takich, które pochodzą z naszego kraju, ale można z niej wywnioskować jak dużą przewagę ma tematyka "drugo wojenna" nad każdą inną. Następna w kolejce była bowiem I Wojna Światowa, głównie za sprawą symulatorów lotu i strategii, z zaledwie 18 tytułami. Liczbę tę również można traktować umownie, ale dla dobra naszych rozważań przyjmijmy ją za ustaloną -nawet jeśli nie jest dokładna, to pokazuje na jaką odległość największa wojna w historii świata odpaliła wszystkie pozostałe.
Dlaczego ta wojna a nie inna? Na najbardziej podstawowym poziomie - dlatego, że jest najbardziej czarno-biała. Jak mówi pewien bardzo cyniczny angielski krytyk gier:
»Na Czerwonej Planecie źle się dzieje. Wyzwoliciele, czyli Earth Defence Force, którzy usunęli okrutną korporację Ultor, dręczącą dzielnych górników pracujących w marsjańskich kopalniach, okazali się jeszcze gorsi. Faszystowskie rządy, publiczne egzekucje, ograniczenie wolności osobistej- to nie jest to, na co pisał się Alec Mason, gdy wyruszał po pieniądze i chwałę.
»Warto przeczytać
Twórcy gier wydawanych zarówno ...
Symulacje funkcjonowania klubu ...
W najnowszym odcinku PolyTV ro ...
Na niedawnym warszawskim pokaz ...
Dane na temat sprzedaży gier w ...
Co porabia aktualnie Realtime ...
I jak ma być dobrze? Do zrobie ...