Zmien skórke
Logo Polygamii

Recenzje911 Operator – recenzja. Dziewięć-jeden-jeden, ten numer to kłopoty

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wygląda praca człowieka, który przyjmuje zgłoszenia alarmowe?

Facebook Twitter Google Wykop

Nie? Tak myślałem. I w tym właśnie tkwi siła tej gry – bierze nieoczywistą tematykę, buduje wokół niej rozgrywkę i oferuje coś świeżego. Pierwsza godzina-dwie w polskim 911 Operator to naprawdę dobra zabawa, podczas której możemy wykonywać zawód, o którym raczej ani się za dużo nie mówi, ani specjalnie nie myśli.

Platformy: PC
Producent: Jutsu Games
Wydawca: PlayWay
Dystrybutor: Cenega
Data premiery: 24.02.2017
Wymagania: Procesor 2 GHz; 1 GB RAM; karta graficzna z 512 MB
Grę do recenzji udostępnił producent, zdjęcia w większości pochodzą od redakcji. Graliśmy na PC.
Koty na drzewie i ataki terrorystyczne

Jako operator numeru alarmowego odbieramy wszystkie zgłoszenia na 911 i zarządzamy dostępnymi jednostkami policji, pogotowia i straży pożarnej. Decydujemy zatem: wysłać karetkę do chłopaka, którego boli brzuch czy może zalecić mu pójście do lekarza? Skierować czym prędzej radiowóz na  miejsce kradzieży samochodu czy porozmawiać dłużej i zorientować, że dzwoniący po prostu pomylił parkingi? Milczenie w słuchawce zinterpretować jako głupi żart czy próbę kontaktu kogoś, kto nie może mówić? Wszystkie te przypadki brzmią ekscytująco i przy pierwszym kontakcie rzeczywiście angażują w stu procentach.

Naszym polem gry jest mapa miasta, w którym akurat pełnimy dyżur. Obserwujemy w czasie rzeczywistym, jak nasze jednostki jadą w kierunku zleconych im spraw, widzimy, jak sobie z nimi radzą (lub nie radzą) i ile jeszcze nierozwiązanych wezwań mruga niespokojnie na ulicach. Nasze zasoby nie są nieskończone. Dlatego kiedy widzimy, że ktoś wzywa straż pożarną, bo kot utknął na drzewie, najlepiej to zignorować, bo przecież zaraz gdzieś może wybuchnąć pożar. I zazwyczaj wybucha.

Oprócz prowadzenia rozmów telefonicznych, mamy też po prostu wyskakujące na mapie zgłoszenia. Często odbieramy je nawet w trakcie jakiegoś dialogu, jednocześnie tłumacząc komuś jak ugasić palącą się patelnię i wysyłając radiowóz na miejsce zaraportowanej bójki. Zazwyczaj trzeba myśleć szybko i o kilku rzeczach naraz, co sprawia, że z 911 Operator robi się interesująca gra taktyczna.Po skończonym dyżurze jesteśmy skrupulatnie oceniani: możemy prześledzić przebieg każdego zgłoszenia, dostajemy i tracimy punkty reputacji (w trybie Kariery potrzebne do odblokowania kolejnych miast), sprawdzamy, ile zarobiliśmy, a ile wlepiono nam grzywny. Niektórzy z pracowników mogą być też ranni podczas akcji lub otrzymać awans.

Tutaj pojawia się drugi element gry – zarządzanie naszymi jednostkami poza dyżurem. Możemy dokupować pojazdy (po cztery rodzaje dla każdego rodzaju służb), zatrudniać różnie wykwalifikowanych policjantów, medyków i strażaków oraz dokupować im wyposażenie (bronie, kamizelki kuloodporne, terminale, apteczki pierwszej pomocy). Brzmi to pewnie jak rozbudowany, skomplikowany system, ale w praktyce jest prosty do ogarnięcia i niezbyt rozwinięty. Przyjemnie jednak wydać ciężko zarobione pieniądze i przez chwilę zajmować się czymś innym niż przeprowadzanie po raz dwudziesty tej samej rozmowy…

20170224110551_1
Możemy kupować pojazdy i ekwipunek oraz zatrudniać pracowników
Zapętlone dramaty

Widzicie, tutaj dochodzimy do największego (jedynego?) problemu 911 Operator – ogromnej wręcz powtarzalności. Bo to, co opisałem wyżej, to praktycznie cała gra. I moje doznania podczas rozgrywki nie były właściwie inne niż wtedy przy półgodzinnym demie na PGA. Tyle że tutaj to półgodzinne demo powtórzyłem jakieś czternaście razy. I za jakimś piątym przestało już być tak fajnie.

Trzymam kciuki, żeby różnorodność była faktycznie jak największa, bo chyba tylko jej brak mógłby sprawić, że w 911 Operator grałoby się źle

Powyższy cytat pochodzi z mojej zapowiedzi gry i niestety, ostatecznie różnorodności starczy na jakieś dwie godziny. Potem faktycznie robi się gorzej. I rozmowy, i pisemne zgłoszenia bardzo szybko zaczynają się powtarzać. Te pierwsze autentycznie męczą, kiedy trzydziesty raz tłumaczymy gościowi, że samochód, który ktoś zaparkował na jego miejscu, to nie jest powód, by dzwonić na numer alarmowy.

20170224111122_1
Niektóre rozmowy potrafią rozładować napięcie

Setki bliźniaczych wypadków samochodowych, identycznych zgłoszeń pożaru garażu i tych samych nieprzytomnych ludzi leżących na ulicy, z tą samą raną kłutą i tą samą kobietą, która zatamuje krew tym samym szalikiem zabijają frajdę płynącą z gry. Jedynym rozwiązaniem tego problemu mogłoby być chyba tylko nagranie ogromnych ilości dialogów, na które Jutsu Games nie starczyło pewnie pieniędzy… albo ewentualnie dopracowanie trybu Kariery.

Albuquerque bez Heisenberga?!

W tym właśnie tkwi siła tej gry – bierze nieoczywistą tematykę, buduje wokół niej rozgrywkę i oferuje coś świeżego

Bo gra oferuje dwa tryby – Karierę i Grę Dowolną. Ten pierwszy składa się z sześciu przygotowanych przez twórców miast, które odblokowujemy po kolei za pomocą punktów reputacji. Te zdobywamy, wykonując kolejne dyżury. Zatem: po kilku nocach w Nowym Jorku mamy wreszcie wystarczająco dużo reputacji, by udać się do Chicago i tam spędzić jeszcze więcej nocy niż w Nowym Jorku, by z kolei dostać się do następnego miasta… Niestety, problem w tym, że od strony rozgrywki poszczególne miasta różnią się zaledwie drobiazgami. Awans na nowe rejony idzie w parze z dodatkami w rodzaju śmigłowca zamiast zwykłej karetki albo nowych elementów ekwipunku dla naszych pracowników. Poza tym pojawia się garstka świeżych połączeń do odebrania, która przypominają nam, co jest świetnego w tej grze. Ale tylko na chwilę. Bo za chwilę po raz pięćdziesiąty trzeba użerać się z tym gościem od bolącego brzucha. Mówiłem ci już, że to alkohol, za dużo wczoraj wypiłeś! No ile razy mam to powtarzać…? Wiem, czasami to jednak nieświeże burrito, ale to nie poprawia naszej ciężkiej sytuacji, młody…

Nie ma tutaj żadnej fabuły czy choćby zgłoszeń przygotowanych specjalnie z myślą o danym mieście. W Albuquerque pojawia się delikatne mrugnięcie w stronę tych, co oglądali „Breaking Bad”, ale żeby nie wykorzystać w pełni możliwości tego miejsca, nie umieścić tam jakiejś unikatowej historii o kartelu? Sporo zmarnowanego potencjału. Gdyby każde miasto na tle typowego dyżuru opowiadało swoim systemem zgłoszeń jakąś ciekawą opowieść, gra pewnie nie nudziłaby się w tak zastraszającym tempie. Ale niestety dostajemy ciągle to samo z niewielką dozą wariacji.

Zasada 4W i inne skarby

W rezultacie Gra Dowolna to dokładnie to samo co w Karierze, tylko że możemy wybrać sobie miasto. 911 Operator korzysta z zasobów OpenStreetMap, więc zgłoszenia o mężczyznach tracących przytomność i pożarach garażu możemy odbierać na przykład w swoim mieście rodzinnym. W moim przypadku dobrze grało się i w malutkim Wyszkowie, i rozległej Warszawie. W tym pierwszym mieście oczywiście było łatwiej, ale w rzeczywistości jednostkami na terenie skromnego miasteczka też pewnie zarządza się łatwiej niż w, dajmy na to, stolicy kraju.

Dużą zaletą gry jest jej wartość edukacyjna. Podczas ekranów ładowania możemy poczytać o tym, jak zachować się, kiedy ktoś obok nas ma zawał albo jak rozpoznać udar mózgu. Bardzo dużo pożytecznych informacji z dziedziny dbania o bezpieczeństwo swoje i bliźniego. Z samych treści nagranych rozmów też możemy wiele się nauczyć – dowiedzieć się, co zrobić w przypadku otrzymania poważnej rany kłutej czy zapamiętać, że zareagowanie gaśnicą na płonący w domu toster wcale nie musi skończyć się dobrze. Treść 911 Operator konsultowano z operatorami numerów alarmowych i wiele rozmów opartych jest na prawdziwych przypadkach.

I są to bardzo dobre dialogi. I takie zabawne, i znacznie poważniejsze, z zaskakującymi zwrotami, które gryzą cię w tyłek po skończonym dyżurze i zostawiają z moralniakiem. Boże, no tak, przecież to były grzyby, czemu to olałem… I po jaką cholerę tamtej kobiecie zaleciłem, żeby postąpiła tak i tak, teraz nie żyje, i to moja wina. Moja. Łatwo zaangażować się emocjonalnie i wyciągnąć wnioski, które przydadzą się poza światem gry. To niezwykle cenny element tego tytułu.

Tylko nawet najlepsza rozmowa przestaje mieć znaczenie, gdy pojawia się raz na godzinę-dwie, a resztę naszego czasu wypełniają boleśnie bliźniacze zgłoszenia. Powtórzę się: ogromna powtarzalność to kluczowy problem 911 Operator.

Na Steamie widzę, że dzisiaj – w dniu premiery gry – udostępnione jest też DLC Special Resources, które wprowadza nowe przedmioty, pojazdy i kilkanaście zgłoszeń. Jeszcze jest niedostępne, więc nie wiem, czy trzeba za nie płacić, ale jeśli tak – słabo. Nie mam nic przeciwko dodatkom, wręcz przeciwnie, ta gra ich bardzo, bardzo potrzebuje, ale to podstawowa wersja w dniu swojej premiery powinna mieć jak najwięcej zawartości. Twórcy podkreślają też, że ich produkcja będzie w pełni otwarta na scenę moderską. Tutaj upatruję się jej drugiego życia – wysiłkiem zbiorowym w 911 Operator może pojawić się wiele brakujących atrakcji.

kkkk

Zdaniem Pawła Olszewskiego: 911 Operator mógł być grą wybitną. I w sumie jeszcze może nią być, jeżeli dostanie unikalne dla poszczególnych miast z trybu Kariery rozmowy telefoniczne. Te dostępne od dnia premiery są fajne, ale zbyt uniwersalne. Bawią i wciągają, ale mogą wydarzyć się zarówno w Nowym Jorku, jak i w Radomiu, a chciałoby się kryzysowych sytuacji poświęconych danym miejscom. Sam fakt, że w Grze Dowolnej można sobie grać na mapie Radomia albo innego miasta jest jednak świetny, a gra szybko wciąga. Twórcy muszą jednak jeszcze coś z nią zrobić, żeby równie szybko nie nudziła, a treść rozmów tak szybko się nie powtarzała.

Halo? Utknąłem w pętli

Ciężko mi oceniać 911 Operator, bo bardzo doceniam pomysł na tę grę, jej walory i unikatowość, ale jednocześnie nie mogę zignorować faktu, że prawdziwie interesującej zabawy starczy tutaj na dwie (przy dobrej woli trzy) godziny, a potem człowiek już tylko irytuje się, że ciągle robi to samo. Wszystko, co w tej grze się pojawia, działa dobrze, tylko jest tego zwyczajnie za mało. Dwa pozornie różne tryby tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią. Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby twórcy dostali trochę więcej czasu i trochę więcej pieniędzy, byłoby fantastycznie. A tak – pozostaje nam czekać na ewentualne DLC i mody. Bo aż szkoda nie rozwijać tak ciekawego pomysłu.

Jeśli jednak jesteście gotowi na bardzo krótki czas gry, sprawdźcie 911 Operator (w Polsce znane też jako Operator numeru alarmowego). Choćby dlatego, że niedługą, dobrą zabawą nauczy czegoś, co kiedyś być może uratuje komuś życie. Lekcję wyniesioną stąd zapamiętamy bowiem pewnie dużo lepiej niż nudne PO w liceum.

Patryk Fijałkowski

ZAGRAĆ?
MOŻNA
3.5

  1. 12:48 24.02.2017
    simpson

    Patryk zacytował Rycha jego mać 😀

  2. 16:13 24.02.2017
    Adam Mirkowski

    Dzięki za rzetelną recenzję 😉 Chciałbym tylko dodać, że w nadchodzących aktualizacjach będziemy nie tylko łatać błędy, ale także dodawać nową zawartość 🙂

    Ukryj odpowiedzi()
  3. 22:01 24.02.2017
    WujekBlady

    W dodatku ta cena…w przypadku aż tak powtarzalnej gry, która zasadniczo jest na godzinę to nieco za dużo. Jeśli dodaliby jakiś edytor dobry, w którym można tworzyć swoje scenariusze/misje to gra sporo by zyskała. Na chwilę obecną jednak to nie warto. Polecam zapoznać się z produkcjami w podobnym klimacie jak „this is the police” oraz „beat cop”, które z kolei przypominają bardzo „papers please”.

  4. 13:02 25.02.2017
    Avalanc

    Podoba mi się recenzja. Fajnie się czytało, dobry tekst.

    Co do gry to muszę zapamiętać tytuł by kupić za jakieś 5€ pełną wersję bo bardzo podoba mi się walor edukacyjny. Ale po obejrzeniu kilku krótkich filmików to jak na taki tytuł to głosy postaci i dialogi wypadają całkiem nieźle i sensownie. Aż jestem zaskoczony.

    DLC płatne 4€ i 5€.

    W sumie to chętnie pograłbym w coś takiego na telefonie, tak jak i w FTL.