Zmien skórke
Logo Polygamii

4 miliony egzemplarzy - za mało dla Dead Space’a 2, w sam raz dla Resident Evil 7

Czyli krótka historia o tym, jak różne bywają oczekiwania wydawców.

Pisaliśmy dziś o zamknięciu przez Electronic Arts studia Visceral Games, odpowiedzialnego za serię Dead Space. Wypowiedź jego byłego pracownika, umieszczona na Twitterze, rzuca nieco nowego światła na decyzję giganta.

Zach Wilson, aktualnie zatrudniony w Bethesdzie, napisał, że Dead Space 2 sprzedał się w 4 milionach egzemplarzy. Wynik wydawałoby się bardzo dobry, ale nie przy budżecie gry. Kosztowała ona EA 60 milionów dolarów i oczekiwania odnośnie do sprzedaży były dużo większe.

Grę uznano więc za finansową klapę i stąd późniejsza decyzja o zmianach w trzeciej części serii. Postawieniu na akcję i wprowadzenie mikrotransakcji. To niestety nie wystarczyło, by Dead Space zaczął przynosić wyniki zgodne z oczekiwaniami wydawcy.

Co warte podkreślenia, Wilson zaznacza, że nie mówi, że gra się nie zwróciła (stwierdza, że po prostu tego nie wie) – jedynie, że nie spełniła oczekiwania EA.

Wygląda więc na to, że EA po prostu coraz mniej zainteresowane jest rodzajem gier, tworzonych przez studia takie jak Visceral. Liniowych gier akcji dla pojedynczego gracza, mających siłą rzeczy bardziej ograniczone grono odbiorców niż gry w otwartym świecie czy FPS-y z trybem multiplayer.

Dziś, czytając oświadczenie wydawcy o powodach zamknięcia studia (znajdziecie je w naszej wcześniejszej informacji), widać to jeszcze lepiej. Jest tak zapewne dlatego, że EA nie chce w swoim portfolio gier zwyczajnie „dobrych”, osiągających przyzwoite wyniki. Chce samych megahitów bijących rekordy sprzedaży.

Ale przecież gry takie jak Dead Space 2, jeżeli ma się w stosunku do nich zdroworozsądkowe oczekiwania i nie przesadza z nakładami na produkcję, mogą przy takich wynikach sprzedaży być całkowicie opłacalne.

Pokazuje to inny dzisiejszy przykład – Capcomu, który ogłosił, że Resident Evil 7 zdążył już przekroczyć oczekiwania sprzedażowe firmy. Wystarczyło do tego właśnie cztery miliony egzemplarzy, dostarczone do sklepów.

Jak się więc okazuje, cztery miliony czterem milionom nierówne.

Dominik Gąska

Więcej na temat:

  1. 19:52 18.10.2017
    dex4er

    Wielka szkoda, że zamknięto serię Dead Space. To była świetna historia uzupełniona o komiksy wyróżniające się ponadprzeciętnym stylem, a dodatkowo oprócz głównej serii dostaliśmy jedną z lepszych strzelanek na szynach. Trzecia część bardzo fajna i bardzo niedoceniona. I wszystko poszło do kosza, bo sprzedało się tylko pół miliona kopii w pierwszym miesiącu. Cholerna szkoda.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 21:57 18.10.2017
      Wjas

      Wszystkie grałem, wszystkie bardzo lubiłem, ale z przykrością stwierdzam, że dobrze się stało. Seria szła zdecydowanie w złym kierunku i każda kolejna część była by gorsza moim skromnym zdaniem.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 00:15 19.10.2017
        Copypaste

        To jest po prostu EA, chyba nikt w branży nie ma takiego „ciągu na bramkę” ;). Doskonale pamiętam jak włodarze firmy stwierdzili, że łatka odcinaczy kuponów nie jest może najbardziej chwalebna i wprowadzą trochę świeżego powietrza. No i wydali w podobnym czasie Dead Space i Mirror’s Edge. W obie gry grałem, obie uważam za bardzo porządne. ME miał IMO ciekawszy koncept niż wykonanie. Natomiast DS był lepszy bo może mniej innowacyjny (właściwie w ogóle), ale z rewelacyjnym klimatem. Wydawało mi się, że obie gry osiągnęły większy sukces (również finansowy) niż ktokolwiek przypuszczał. A EA jak to EA. Skończył się dzień dziecka, nowych IP nie będzie. Efekt był chyba taki jak zawsze czyli wyeksploatowanie marek do sucha. DS2 jeszcze się jakoś broni, choć kontynuowanie fabuły z tym całym czarodziejskim monolitem było koszmarnie głupie, a mechanikę wzięli z jedynki 1:1. W ME:C i DS3 nie grałem ale większość recenzji była chyba zgodna, że to już agonia.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 10:19 19.10.2017
          dex4er

          Recenzje trójki były bardzo niesprawiedliwe. Ciekawsza historia. Dobre dialogi, nakreślone motywacje bohaterów i relacje między nimi. Oprócz tych samych korytarzy kosmicznej bazy było też zwiedzanie mroźnej planety. Spacer w kosmosie epicki. Scena lądowania lepsza niż w Pitch Black. Cudowny klimat retro s-f na docelowej planecie. Cała fabuła kupy się trzymała i bardzo ładnie rozszerzyła uniwersum. Tak jak dwójka mnie strasznie rozczarowała: po prostu kopia jedynki, tak trójka była miłą odmianą.

          Ukryj odpowiedzi()
          • indeed
            11:25 19.10.2017
            indeed

            A mnie DS3 nei przypadł do gustu, a z kolei przy DS2 bawiłem się świetnie. Probleme trójki w mojej opinii nie było wprowadzenie nowych mechanik (które nota bene sprawdzały się świetnie poza nieszczęsny walkami z ludźmi), a odejście od formuły survival horroru i zaserowowanie graczom w drugiej połowie gry zwykłej strzelanki. Do tego fauła kompletnie mi nie leżała – pomysł ze wprowadzeniem wątku miłośnego była bardzo dobry, szkoda tylko, że cała historia była do bólu przewidywalna – ot nowy chłopak Ellie okazuje się szybko być zdrajcą (bo to że jest dupkiem odkrywamy przy pierwszym spotkaniu z ta postacią), a gracze bez żalu raczą się sceną jego śmierci. O ile ciekawiej by to wyszło, gdyby ta postać była zwykłym normalnym człowiekiem, który zastąpił Isaaca w życiu jego wybranki serca i tym samym Isaac (i gracz) mieliby wątpliwości, co do jego oceny… Ale prościej było zaserwować klasycznego zdrajcę, który ginie minutę po odkryciu swoich intencji.

  2. Rif-
    22:50 18.10.2017
    Rif-

    Wiedziały gały co brały tj. EA kupował firmę, która dostarczała konkretne produkty. Powinni mieć na tyle rozeznanie na rynku, by wiedzieć jakie nakłady finansowe wrzucać w tego typu projekty.
    Wszystkie firmy zamordowane przez EA miały ten sam kłopot tj. nie nadążały z realizacją wyimaginowanych zysków dla spółki matki. Przy czym czy komuś w tych firmach tak naprawdę na tym zależało? Sprzedając się EA właściciele Origins, Westwood, BioWare i innych, inkasowali niesamowitą kasę, a w chwilę później osierocali swe dzieci. Ten sam scenariusz miałby miejsce np. gdyby doszło do przyłączenia się do EA CD Projektu. Zarząd by skasował setki milionów dolarów, oddał srebra rodowe w postaci IP, ale już nie byłoby komu robić tych gier.
    Nie żal mi żadnej firmy, która sprzedała się EA.

    Ukryj odpowiedzi()
  3. 10:24 19.10.2017
    MataDor

    Makabra jakaś… coraz mnie liniowych przygodówek AAA z wysokim budżetem, bardzo sobie takie gry cenie, a poza PREY ostatnio to nic ciekawego w tym stylu nie było

  4. 13:38 20.10.2017
    Adam Mirkowski

    Niestety w przypadku RE7 te 4 mln to też porażka. Poza tym dostarczone do sklepów = sprzedane. Wydawcy manipulują liczbami jak chcą, ale właśnie dlatego przydałoby się więcej przenikliwości ze strony dziennikarzy.
    Polecam artykuł na GameIndustry tłumaczący sprawę: http://www.gamesindustry.biz/articles/2017-10-19-resident-evil-vii-ships-four-million-units-but-remains-a-long-way-from-sale-target