Zmien skórke
Logo Polygamii

30 najlepszych gier 2016 roku według redakcji Polygamii - miejsca 20-11

Kontynuujemy nasze odliczanie. 10 najlepszych gier 2016 roku według Polygamii poznacie już jutro!

20. Mr. Robot: 1.51exfiltrati0n /Telltale, Night School Studio/ iOS, Android

robot2Znajdujesz telefon. Bez większych wyrzutów sumienia zatrzymujesz go dla siebie, z tym że dosyć szybko zaczynasz dostawać dziwne SMS-y od ludzi, którzy ewidentnie coś knują. Gra sprowadzająca się do SMS-owania z fikcyjnymi postaciami szybko zamienia się w intrygę z hakerami i wielkimi korporacjami w tle. Formuła „zabawy w telefon” na naszym telefonie zwiększa imersję o kilka poziomów. Nagle podczas obiadu próbujecie wyłudzić czyjś login albo dostajecie MMS-a od kogoś, kto nie istnieje. Mobilny Mr. Robot bardzo zgrabnie nawiązuje też do serialu, jednocześnie nie odstraszając osób nie będących w temacie. A wiecie, kto stworzył tę grę? Ludzie od doskonałego Oxenfree. Jest to z pewnością jedno z najciekawszych doświadczeń growych kończącego się właśnie roku. /P. Fijałkowski

19. Dark Souls 3 /From Software/ PC, PS4, Xbox One

Rozumiem narzekania serii, bo trójka w tytule jest nieco na wyrost. Sam totalnym soulsowym noobem nie jestem, ale jednak daleko mi do faktycznego „życia” tym światem i jego historiami. Dlatego podsumowanie serii czymś na kształt jej największych hitów wcale mi nie przeszkadza. Kręcę głową tylko na wspomnienie decyzji wydawcy o różnych datach premiery w Azji i Europie, przez co w momencie premiery wiele spoilerów hulało sobie po sieci bez nadzoru, okradając późniejszą przygodę z wielu zaskoczeń. Ale to jednak Soulsy. Gra, której to, co najlepsze trzeba wyrwać własnoręcznie, najpierw dochodząc do odpowiedniej wprawy, by pojedynki z bossami trwały więcej niż jedna „Gołota”. Trudno tego uczciwego układu pomiędzy graczem, a grą nie lubić. /M. Kowalik

Przeczytaj recenzję:  „Choć czuję pewien niedosyt i smutek, że to już koniec, jestem bardziej niż zadowolony z tego, w jakim stylu FromSoftware żegna się z serią.”

18. Deus Ex: Rozłam Ludzkości /Eidos Montreal/ PC, PS4, Xbox One

Rozłam Ludzkości jest sequelem bezpiecznym do bólu. Nie ma tu rewolucyjnych zmian, nagłych olśnień czy czegoś, co zupełnie zmieniłoby postrzeganie serii. To bardziej ewolucja, w której poprawiono niedociągnięcia poprzedniczki i dodano trochę, wcale nie tak istotnych, nowości. Jednak tym, co urzekło mnie podczas kolejnych godzin spędzanych z Adamem Jensenem był świat, który poszedł w naturalnym, zdawałoby się, kierunku. Naturalnym wcale nie oznacza, że dobrym. Praga to miasto pełne nienawiści skierowanej w osoby wyposażone we wszczepy i widzimy to na każdym kroku. Segregacja w metrze, niechętni „klekotom” sklepikarze czy kontrole i brutalne zachowania policji oraz „naturalsów” są tutaj codziennością. Jest to świat, który cholernie mi się podoba, ale w którym zdecydowanie nie chciałbym się obudzić. /B. Stodolny

Przeczytaj recenzję: „Żeby zrobić dobry sequel wcale nie trzeba przeprowadzać rewolucji.”

17. Total War: Warhammer /Creative Assembly/ PC

Serię Total War bardzo lubię od pierwszego Shoguna, czyli od jej początku. Nie zmienia to jednak faktu, że stała się ona nieco skostniała. Podobna mechanika w każdej odsłonie, brak większych zmian, a jeśli już były, jak w Rome II, to takie zupełnie nie sprawdzone. I nagle wchodzi w to wszystko Warhammer, przeprowadzając rewolucję na skalę, której Total War jeszcze nie widział. Przede wszystkim zmienia się setting – z realiów historycznych przechodzimy w fantasy, dochodzą wielkie pająki, orki, gobliny, smoki i gryfy. Musimy też zrewidować swój sposób gry, bo różnice między frakcjami to już nie tylko kosmetyka i parę statystyk. Inaczej gra się nieumarłymi, inaczej orkami i jeszcze inaczej ludźmi czy krasnoludami. Dochodzą nam jednostki latające i potężni bohaterowie potrafiący zupełnie zmienić bieg walk. No i ten niesamowity, „młotkowy” klimat nie tyle sączący, co wylewający się z monitora. Dla mnie to nie tylko jedna z lepszych gier tego roku, ale też najlepszy Total War wszech czasów. /B. Stodolny

Przeczytaj recenzję: „Bitwy taktyczne to z jednej strony stary, dobry Total War i to w naprawdę porządnym wydaniu, a z drugiej kolejny dowód na to, że to coś dużo więcej, niż kolejna część z nakładką fantasy.”

16. Final Fantasy XV /Square Enix/ PS4, Xbox One

Przymykam jedno oko i widzę paskudne Final Fantasy. Nieskończoną grę, rozsypaną, popękaną strukturę, którą od dziesięciu lat próbowano sensownie uformować. Niedopowiedziany, dziurawy jak sito scenariusz. I gameplayowy miszmasz, gdzie RPG potrafi zamienić się w wyjątkowo nieudolny survival horror. Jestem wściekły. Przymykam potem drugie oko i widzę szalenie atrakcyjną grę w otwartym świecie. Z dziesiątkami fantastycznych bestii do ubicia oraz lochów do odkrycia. Gdzie czuć prawdziwą „podróż”, gdzie bez problemu można stracić niejeden weekend. I to właśnie Final Fantasy XV. Bardzo dobry, współczesny erpeg, ale bardzo przykry Final. W przeciwieństwie do Metal Gear Solid V jest jednak spora szansa, że developer „dokończy” swoją produkcję. Na razie lepiej zatracić się w aktywnościach pobocznych, w razie gdyby za kilka miesięcy postanowiono „dokręcić” kilkanaście przerywników filmowych i pogłębić podstawowy scenariusz. Ale czasów dożyliśmy, co? /A. Piechota

Przeczytaj recenzję: „Do Noctisa powrócę chętnie, bo po zakończeniu gry zostaje tutaj nadal mnóstwo do roboty. Tylko muszę chwilkę odsapnąć po ostatnich kilku rozdziałach.”

15. Overwatch /Blizzard Entertainment/ PC, PS4, Xbox One

Cały Blizzard. Niby nic nowego pod słońcem nie wymyślił, ale gdy przyszło co do czego, kwilenie na to, że Overwatch nie jest grą f2p umilkło, a kolejne miliony graczy kupiło grę i zaczęło logować się na serwery. Na pewno duża w tym zasługa bet, które pozwoliły oswoić się z rozgrywką i – przede wszystkim – bohaterami. Każdy znajdzie tu swojego faworyta, zróżnicowane wachlarze umiejętności zachęcają do eksperymentów, a przyjemna, pastelowa oprawa sprawia, że początkowo do Overwatch pasuje słówko milusi. A skoro milusi, to grasz, grasz, grasz i nagle okazuje się, że jakimś bohaterem idzie ci nieźle. Czujesz, że faktycznie go „kumasz” i często jesteś główną siłą drużyny. Chcesz czuć się tak częściej. Grasz, mając już ten cel przed oczami. Zgadujesz się z innymi, bo zgrana ekipa zjada tu samotne wilki na śniadanie. Każdy wieczór to Overwatch. Potem dochodzi do tego noc. Milusi? Już dawno nie. Teraz Overwatch to życie! Przesada? A gdybym powiedział, że znam takich ludzi? Sam aż tak się nie wkręciłem, bo nie miałem z kim. A kurcze całkiem dobrze szło mi tym Genjim… /M. Kowalik

Przeczytaj recenzję: „Overwatch to gra drużynowa – i warto powtarzać to aż do znudzenia.”

14. The Witness /Thekla/PC, PS4, Xbox One, iOS

To przykład gry, o której lepiej pisać jak najmniej. Nie dlatego, że nie warto, oczywiście że nie. Po prostu nie chcielibyśmy psuć Wam żadnej niespodzianki. The Witness to pozycja logiczna od Jonathana Blowa (kultowy Braid), w której trzeba… rozwiązać kilkaset prostych na pierwszy rzut oka labiryntów rozmieszczonych na przepięknej, choć niepokojącej wyspie. Jak się domyślacie, cała reszta wrażeń ukryta jest w drobnych momentach mentalnej dominacji nad światem. W ryczących krzykach dzikiej satysfakcji. W dziesiątkach abstrakcyjnych odkryć i zaburzeń czwartej ściany. Macie się za omnibusów? Spróbujcie rozwikłać choć połowę The Witness na własną rękę. Od czasu genialnego Feza nie było równie charakterystycznej rozkminy w grach wideo. I – podobnie jak w dziecku Phila Fisha – tutaj również zaszyto pewien kod. Jego pierwsze zauważenie będzie jednym z pojedynczych najlepszych momentów tego roku w naszej branży. /A. Piechota

Przeczytaj recenzję: „Niesamowita gra, w której nawet zagadki mają swoje tajemnice. Nie dla każdego. I dlatego warto ją docenić.”

13. Forza Horizon 3 /Playground Games/ Xbox One, PC

Beztroska. To słowo najlepiej opisuje uczucie towarzyszące rozgrywce. Nie spocisz się tu tuningując auto, bo garaż błyskawicznie wypełniają najrozmaitsze wózki, nie zawsze mające nawet cztery koła. Nie zablokujesz się na amen, próbując raz za razem odblokować następną kategorię zawodów. Forza Horizon to impreza, w której chodzi o to, byś jak najlepiej czuł się za kierownicą swojej bryki. Do tego gra jest prześliczna niezależnie od tego, czy chwilowo wylądowałeś w nabrzeżnym miasteczku, na pełnej wydm pustyni czy w dżungli, w której pojęcie drogi jest bardzo względne. Kiedy ostatni raz ścigałeś się autem z samolotem, pociągiem czy wariatami w motorówkach? No to migusiem kupuj bilet do Australii, ziomuś. Tam takie cyrki uświetniają paradę różnorodnych wyścigów, które tym razem często zbaczają ze szlaków wytyczonych przez asfalt czy żwir. To nie jest kolejna superpoważna symulacja, choć wyłączając ułatwienia można sobie nieco beztroskie życie utrudnić (i zdobywać więcej punktów). To gra, w której frajdę mierzy się w przejechanych kilometrach. A tryby sieciowe zawsze są o kilka wciśnięć krzyżaka. /M. Kowalik

Przeczytaj recenzję: „Potencjał, jaki od zawsze drzemał w podserii Horizon, nareszcie został wykorzystany w pełni.”

12. Oxenfree /Night School Studio/ PC, PS4, Xbox One

Za cicho jest o tej grze, oj, za cicho. Dlatego cieszę się, że na naszej liście zajęła tak wysokie miejsce. Oxenfree jest mieszanką nastoletniego horroru i obyczaju okraszoną niesamowitą ścieżką dźwiękową i przepiękną grafiką. Znajdziemy też tutaj być może najlepszy system dialogowy, jaki kiedykolwiek umieszczono w grze. Przerywanie naszym rozmówcom wypada tutaj tak naturalnie, że dwa razy łatwiej uwierzyć w bohaterów i przy okazji wszystkie niesamowitości, które dzieją się na ekranie. Nawet jeśli zdają się czasem wywodzić z samego Silent Hill. /P. Fijałkowski

Przeczytaj recenzję: „Dziełem studia Night School powinien zainteresować się każdy, kto w grach ceni przede wszystkim scenerię i dobrze opowiedzianą historię.”

11. Shadow Tactics: Blades of the Shogun /Daedalic Entertainment/ PC

Dla mnie to najmilsza niespodzianka roku i jedyna gra, dla której byłem skłonny przenosić laptopa pod tv. Bo czego nie robi się dla spadkobiercy wiekowej serii Commandos? I do tego z akcją w feudalnej Japonii z samurajami, wojownikami ninja i całym tym jazzem? Świeżutka swoją oldskulowością, rozpisana na pięciu bohaterów strategio-zabijanka, w której zmyślny gracz znajdzie sporo radochy z rozgryzania misji. W dodatku niegłupia. Bywa tu trudno i mimo akcji rozgrywającej się w czasie rzeczywistym, trzeba pogłówkować. A co najciekawsze – świetnie gra się na padzie. Moim zdaniem lepiej niż na myszce. Na początku przyszłego roku Shadow Tactics wyląduje na konsolach, gdzie już w ogóle powinien być objawieniem. Więcej takich zaskoczeń zdecydowanie by się przydało. /M. Kowalik

Przeczytaj recenzję: „Chodź, szogunie. Chodź i zagraj w jedną z najlepszych skradanek tego roku.”

Więcej na temat:

Najczęściej czytane

01

Next-geny pojawią się szybciej niż nam się wydaje

02

Need for Speed Payback – recenzja. Policyjny pościg za mikropłatnościami

03

Tolerujesz skrzynki z lootem, nienawidzisz ich czy totalnie ci zwisają? [Klub Dyskusyjny]

04

Czy „narodowość” gry ma dla nas w ogóle znaczenie [Klub Dyskusyjny]

05

Rekord Reddita zmasakrowany przez EA, DICE oraz Star Wars: Battlefront 2. Chwalić się tym nie będą

06

Call of Duty: WW2 – recenzja. Operacja remaster

07

Kampania Call of Duty WW2 – mógł być reboot drugowojennych FPS-ów, jest ich remaster

08

„To, co my robimy na GOG-u, działa trochę jak muzeum”. Za kulisami polskiej konkurencji Steama

09

PlayerUnknown ich nienawidzi! Jednym prostym trikiem przekroczyli 20 milionów graczy!

10

Od dziś zapłacimy na Steamie w złotówkach

Popularne Gry