Zmien skórke
Logo Polygamii

iPhone ma już 10 lat! Oto 10 najlepszych naszym zdaniem gier na telefon Apple'a

Apple wymyśliło smartfony i zabiło konsole przenośne. Spójrzmy więc, co dało nam w zamian.

W leadzie jest oczywiście pewne uproszczenie, bo jeszcze przed premierą pierwszego iPhone’a zdarzały się „troszkę” bardziej skomplikowane telefony komórkowe. A nawet takie, które pozwalały odpalać bardziej skomplikowane od Węża albo produkcji w Javie gry. Wynalazki w stylu N-Gage’a szybko zniknęły jednak z rynku, a iPhone już od dekady trwa. Czy to dzięki rewolucyjnemu jak na tamte czasy dotykowemu ekranowi, otwartemu na programistów systemowi iOS, czy może po prostu magii loga z nadgryzionym jabłuszkiem? Pewnie każdy element przyczynił się w jakiś sposób do tego sukcesu.

Sukces ma wielu ojców, ten główny architekt popularności iPhone’a, Steve Jobs, o dziwo nie lubił jednak gier. Te i owszem, właściwie od początku istnienia iPhone’a towarzyszyły smartfonom Apple’a, ale nigdy nie były najważniejsze. Często sięgano po nie na zasadzie benchamrków – kolejne odsłony Infinity Blade na konferencjach miały pokazywać moc tych urządzeń. Z czasem, już po zmiennie warty w firmie, zaczęto odważniej sięgać po dla odmiany ciekawe i grywalne tytuły. Gry nigdy nie zajęły jednak należnego miejsca.

Uruchamiane na iPhone’ach, bardzo szybko zajęły za to miejsce konsol przenośnych. O ile jeszcze 3DS stosunkowo dobrze sobie radzi mimo smartfonowej rewolucji, tak PS Vita jest wyraźną ofiarą rynkowych zmian. Sony nie udało się powtórzyć sukcesu PSP i wygląda na to, że Japończycy nieprędko znów podejmą to wyzwanie.

Telefon Apple’a ma już 10 lat. Ten pierwszy, z dzisiejszej perspektywy gruby, wolny i toporny. Ale jednak ważny, wprowadzający technologię na zupełnie nowy poziom, na całe lata nadając rytm konkurencji. A co my, gracze, odpalaliśmy na swoich iPhone’ach najczęściej przez ostatnie lata? Przy czym spędziliśmy najwięcej czasu?

Zrobiliśmy zestawienie gier na iOS, przy których spędziliśmy najwięcej czasu. Tych, do których chętnie byśmy wrócili (albo i wciąż wracamy) i możemy je polecić. W tym szybkim zestawieniu nie zawsze znajdą się więc najlepsze gry na iOS, najważniejsze czy najpopularniejsze. Ale naszym zdaniem najciekawsze, nawet jeżeli są to tylko konwersje z PC, to dobrze wykorzystujące parametry smartfona. Kolejność przypadkowa, wszystkie bez wyjątku są naszym zdaniem warte uwagi.

Rayman Jungle Run

Piękny przykład, w przenośni i dosłownie, na przekucie tradycyjnej platformówki w grę mobilną. Tam, gdzie na konsoli stacjonarnej liczyła się precyzja sterowania, tu liczy się refleks, bo Rayman z towarzyszami biegnie sam. Mimo gruntownej zmiany mechaniki gry, ta wcale nie wydaje się znacznie uproszczona względem pierwowzoru. Twórcy też ją skomplikowali, po prostu w trochę inny sposób, zachowując jednocześnie jej uroczą oprawę graficzną. Rayman Jungle Run był jeszcze „normalną” grą. Jej kontynuacje poszły w kierunku free-to-play, dostosowując tempo gry i odblokowywania nowych poziomów do całego systemu mikropłatności. Pierwsza część to jednak wciąż złoto. [Paweł Olszewski]

Super Mario Run

Spora porcja historii – bo pierwsza kolaboracja Nintendo z tak odległym wydawcą (sam Shigeru Miyamoto wystąpił na konferencji Apple), ale i po prostu przyjemna platformówka. Biorąca formułę niekończących się „bieganek”, zamykająca ją w krótkich, trudnych do perfekcyjnego wykucia poziomach. Oferująca tonę znajdziek dla maniaków maksowania oraz szalenie uzależniający sieciowy multiplayer. A do tego – najważniejsze zapewne – poziom Mario został utrzymany. Nawet jeśli to nie jest darmowa aplikacja, warto wydać te kilka dyszek. [Adam Piechota]

Monument Valley

O Monument Valley napisano już tak wiele w tak wielu miejscach, że ciężko tutaj cokolwiek dodać. To fenomenalna gra logiczna, u której podstaw leżą wszystkie atuty platformy mobilnej, ze sprytnym pominięciem jej wad. Gra korzysta więc z tradycyjnej dla telefonów, pionowej/portetowej orientacji ekranu, cieszy niespiesznym dotykowym sterowaniem. Idealnie wymierzone tempo gry, a także czas potrzebny na przejście kolejnych etapów, to kolejna rzecz, o której wielu twórców zapomina. Świetna gra, która doczekała się dodatku, a całkiem niedawno także pełnoprawnej kontynuacji [Paweł Olszewski]

The Banner Saga i This War of Mine

The Banner Saga i This War of Mine to szczególne przypadki – gry, które narodziły się na PC, z czasem pojawiły się też nawet na konsolach, ale najlepiej wypadają właśnie na smartfonach (z dużymi przekątnymi), albo i tabletach (wszak Apple je też wymyśliło). Obydwie charakteryzują się unikalną i właściwie niestarzejącą się oprawą, ciekawą narracją, a także niepowtarzalną mechaniką. Pierwsze to skrzyżowanie gry przygodowej z taktyczną walką turową. Druga jest wyraźnie stawiającym na fabułę i emocje survivalem. W obie gry grałem na komputerze, ale dopiero z dotykowym ekranem w dłoni i pięknymi kolorami Retiny stwierdziłem, że „to jest to”. Gry warte polecenia każdemu o każdej porze. [Paweł Olszewski]

The Simpsons: Tapped Out

Niby kolejny, głupkowaty city builder na iOS, a jednak nie mogłem się od niego oderwać przez dobre cztery lata. W życiu nie spędziłem tyle czasu z grą, a już tym bardziej nie z mobilną. Może to magia Simpsonów? Bo przy produkcji udzielał się też Matt Groening i naprawdę udaje się zachować charakterystyczne dla całego Springfield poczucie humoru. A może bardziej chodzi o uczciwe podejście do mikrotransakcji? Bo tutaj naprawdę nie trzeba wydawać kupy kasy, żeby cokolwiek osiągnąć. Jasne, nie postawimy wtedy budynków premium, a po ulicach nie będą chodziły niektóre postacie, ale i bez tego jest przyjemnie. Tym bardziej, że Tapped Out daje dokładnie to, czego oczekuje się od produkcji na smartfony i tablety – logujemy się rano, zbieramy kasę, wysyłamy bohaterów do roboty i wracamy wieczorem, żeby dodatkowo postawić jakiś budynek. No i, mimo tylu lat od premiery, gra EA ciągle dostaje nową zawartość. To jakieś questy związane z kolejnym odcinkiem serialu, kiedy indziej całe wydarzenia, które choć się powtarzają, sprawiają sporo frajdy. [Bartek Stodolny]

Real Racing 3

Wyścigów na iOS-a jest sporo, ale tylko Real Racing daje poczucie, że gramy w „ścigałkę” z krwi i kości. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że trzecia część to najbardziej dopracowany przedstawiciel tego gatunku, jaki kiedykolwiek wyszedł na urządzenia mobilne. Szczególnie, kiedy powyłączamy wszystkie ułatwienia. Masa samochodów różniących się między sobą czymś więcej niż tylko wyglądem, regularne aktualizacje, nienatarczywe mikrotransakcje i liczne eventy pozwalające zdobyć kolejne fury. Gdyby nie fakt, że oglądam to na ekranie iPhone’a pomyślałbym, że gram w pełnoprawną grę na pececie czy konsoli. [Bartek Stodolny]

Full of Stars

To akurat względna nowość, ale zdecydowanie warto o niej wspomnieć. Warszawska gra na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejne, bezmyślne pseudo-latadło na iOS, ale wystarczy spędzić z nią chwilę by przekonać się, że jest zgoła inaczej. Mamy tu historię, rozbudowę statku, umiejętności specjalne, a nawet wybory fabularne. Mało tego, zdarza się, że w późniejszych etapach widzimy skutki tych wyborów. Rozgrywka jest na pozór prosta – manewrujemy statkiem kosmicznym unikając asteroidów i zbierając świecącą się walutę. Jednak szybko okazuje się, że wcale nie jest tak łatwo i trzeba wykazać się niezłymi umiejętnościami,, by pokonać dalsze poziomy. Po zderzeniu z przeszkodą zawsze dzieje się „coś” i tutaj też jesteśmy zmuszani do podjęcia decyzji. Albo wydamy cenne zasoby i uratujemy załogę, albo wyślemy jednego z jej członków na pewną śmierć. Zawsze możemy też zapłacić, ale również tutaj mikrotransakcje nie są uciążliwe i jeśli mamy „skilla”, nie musimy płacić za nic. [Bartek Stodolny]

Angry Birds

Takie zestawienie nie może obejść się bez gry Rovio. Pomysł stary jak świat – ustaw kąt i siłę strzału, a potem rozwal przeciwnika. Niby proste, ale jakże wciągające. Kto nie spędził licznych godzin na strzelaniu wszelakimi ptakami do tych paskudnych świń? To właśnie ta różnorodność „pocisków” sprawiła, że grało się naprawdę przyjemnie i ciekawie. Wściekłe Ptaki doczekały się też licznych spin-offów. Tutaj wyścigi, tam niby-RPG, nie mówiąc już o przeniesieniu gry w kosmos, do uniwersum Gwiezdnych Wojen albo i na kinowy ekran. Co ciekawe (ale też bardzo smutne), swego czasu Angry Birds: Star Wars były jedną z najlepszych gier z tego świata od czasów Republic Commando. [Bartek Stodolny]

Device 6

Tu miał coś napisać Patryk, bo mimo urlopu podrzucił nam ten tytuł do zestawienia, ale zaraz potem znów zniknął. I raczej prędko nie wróci, bo już chyba znowu powoli ruszają koncerty na Open’er. Jak spotkacie tam pod sceną przypadkiem takiego rudego, to spytajcie, o co mu chodziło z tym Device 6 i dajcie znać w komentarzach. Sam jestem ciekawy. [Paweł Olszewski]

Redakcja

  1. 18:00 29.06.2017
    gseed

    Tak, ponad 150 milionów sprzedanych DSów i ponad 65 milionów DSów. Gdyby wszystkie konsole były tak martwe.

    A na smartfonach wciąż nie ma ani jednej gry z prawdziwego zdarzenia, która nie byłaby portem z normalnych konsol lub PC.

    Ukryj odpowiedzi()
  2. Sasilton
    21:53 29.06.2017
    Sasilton

    10 lat temu skończyła się kreatywność.

  3. Ukryj odpowiedzi()
  4. jurget
    12:00 30.06.2017
    jurget

    „Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że trzecia część to najbardziej dopracowany przedstawiciel tego gatunku, jaki kiedykolwiek wyszedł na urządzenia mobilne.” Ja bym tak nie ryzykował.

    Choćby Gran Turismo i Toca 3 na PSP rozbijają tą grę w drobny mak.

  5. 11:47 01.07.2017
    RealWaaagh

    Wg. mnie najbardziej pełnoprawny przedstawiciel dużych gier na mobilki to Galaxy On Fire 2