Zmien skórke
Logo Polygamii

Publicystyka"Usatysfakcjonuje mnie 150-200 tys. sprzedanych Wiedźminów 3 w Polsce" – wywiad z Michałem Gembickim, dyrektorem zarządzającym CDP.pl

Marka CD Projekt obchodzi w tym roku 20. urodziny. Między innymi z tej okazji rozmawialiśmy z Michałem Gembickim, dyrektorem zarządzającym …

Tomasz Kutera 11.07.2014

Marka CD Projekt obchodzi w tym roku 20. urodziny. Między innymi z tej okazji rozmawialiśmy z Michałem Gembickim, dyrektorem zarządzającym CDP.pl. O kondycji firmy, konkurencji, problemach z „Grawitacją”, „fetyszu Netfliksa”, sprzedaży w Biedronce, lokalizacji gier Konami i nie tylko.

O Wiedźminie 3 na polskim rynku

Kolekcjonerskie edycje Wiedźmina 3 wyprzedały się na pniu – czy jest jakaś szansa, że będzie ich więcej?

Nie, nie będzie żadnego dodruku, ani w Polsce, ani na świecie. Dla nas edycja kolekcjonerska musi mieć określony limit. Zostawiliśmy sobie jeszcze niewielką liczbę, której jeszcze nie wypuściliśmy do sprzedaży, ale już mamy listę rezerwową, na której dziś są ponad 4 tysiące zapisanych. Tylu dodatkowych sztuk na pewno nie mamy, więc będziemy jakoś musieli wyłonić szczęśliwców – chyba na zasadzie losowania.

Wiedźmin 3: Dziki GonWiedźmin 3: Dziki Gon

Jakie są oczekiwania w stosunku do sprzedaży Wiedźmina 3 na polskim rynku?

Gigantyczne. Tym razem, mając grę na trzy platformy, chcemy pobić wszelkie rekordy poprzednich Wiedźminów. Co powinno być osiągalne – początkowo wyszły w końcu tylko na PC, „dwójka” potem pojawiła się tylko na Xboksie 360. Życzyłbym sobie, żeby wynik przebił sprzedaż GTA V [60 tysięcy szt. w 24 godziny – dop. TK]. 150-200 tysięcy sprzedanych sztuk to ogólna sprzedaż, która by mnie satysfakcjonowała. Diablo 3, które wydajemy, już przekroczyło 200 tysięcy sprzedanych egzemplarzy w Polsce – wierzę, że Wiedźmin 3 może ten wynik przekroczyć.

Jak sądzisz, jak procentowo rozłoży się to na trzy platformy?

Myślę, że około 20-30 procent nakładu sprzeda się na PS4, 70 procent na PC, 10-15 procent na Xboksa One. Zaskoczyć in plus może mnie jeszcze sprzedaż na PlayStation 4, bo do premiery Wiedźmina 3 przejdziemy przez święta Bożego Narodzenia, a sądzę, że Sony przyłoży się do promocji, choćby po to, by nawet na pokaz pogrążyć Microsoft. Chciałbym – ale to nie są żadne oficjalne dane – by po tym okresie na polskim rynku było około 100 tysięcy tych konsol. Nie mam kompletnie pojęcia, ile Xboksów One pojawi się w Polsce. Od września, premiery konsoli w naszym kraju, do lutego, premiery Wiedźmina 3, jest sporo czasu, ale ciężko oszacować sprzedaż tej platformy.

O biedronkowych Giermaszach

W lutym wielkim sukcesem okazał się Giermasz w Biedronce – wyprzedaż starszych gier w niezwykle atrakcyjnych cenach. To oczywiste, że pozbywacie się w ten sposób zalegającego katalogu, więc to oznacza pewnie, że w przyszłości może już takich akcji nie być – katalog się kiedyś przecież skończy…

Oczywiście, na całe szczęście dla nas nasze magazyny nie są bez dna [śmiech]. Ale szykujemy podobną akcję na sierpień – również w Biedronce, również z dużą ilością gier. Zobaczymy, czy uda się powtórzyć sukces z lutego.

Biedronka - logoBiedronka – logo

Może tym razem uda się tam znaleźć także jakieś gry konsolowe?

Chciałbym. Problematyczne są dwie rzeczy: cena detaliczna – by była atrakcyjna, musi oscylować w okolicy 30 złotych, a to, jak na gry konsolowe, bardzo mało – i wolumen. Biedronka to już blisko 3000 sklepów. Potrzeba przynajmniej 100-120 sztuk na sklep, żeby gry w ogóle można było znaleźć na półce. To w sumie prawie 300 tysięcy egzemplarzy. Taką ilością gier konsolowych w magazynach nie dysponują pewnie wszyscy dystrybutorzy w Polsce razem wzięci. Ale obiło mi się o uszy, że w najbliższym czasie jedna z sieci planuje zorganizować taką wyprzedaż – przy czym to nie my jesteśmy w tym wypadku dostawcą… Oczywiście to może być tylko plotka!

A skąd w ogóle pomysł na biedronkowy Giermasz?

Geneza akcji jest w pewnym stopniu wypadkową bardzo słabej kondycji klasycznego rynku sprzedaży gier. Tradycyjnie zawsze było dwóch silnych specjalistów – Empik i Media Markt. Potem były hipermarkety, a jeszcze dalej drobni sprzedawcy. Jakiś czas temu zupełnie wyparował segment hipermarketów. Ludzie przestali tam kupować – i to nie tylko gry, ale wszystko, to widać choćby po popularności dyskontów. Z kolei specjaliści także zaczęli mieć problemy – Media Markt czy Saturn mają stabilną pozycję, ale nie rosną, z kolei z Empikiem przestaliśmy współpracować, a i on sam wycofał się raczej z gier. Nie ma więc ich gdzie sprzedawać. A z drugiej strony, gdy patrzy się na rynek ogólnie, to Biedronka i Lidl odsadzają pozostałych o dwie do trzech długości. Wejście do tych kanałów było dla nas naturalne, naturalne było też wykorzystanie sprawdzonej marki Giermaszu. To co wydarzyło się w lutym, to fenomen. 120 tysięcy egzemplarzy w jeden dzień – nawet przy bardzo niskiej cenie to robi wrażenie.

25.03.2011 , BIELSKO - BIALA . KLIENT SKLEPU Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta

A czy z uwagi na nią to w ogóle wam się opłaciło, poza tym, że pozbyliście się zalegającego towaru?

Ekonomicznie jest to opłacalne – to ciągle żywa gotówka. Księgowo można mieć oczywiście wątpliwości, bo to wyprzedawanie przecenionego towaru, który kiedyś był o wiele więcej wart. Ale komercyjnie akcję uznajemy za zdecydowanie udaną.

O współpracy z Konami

CDP.pl jest polskim dystrybutorem gier Konami, wydawcy, o którym mówi się, że jest wyjątkowo ciężkim partnerem. Czy jest jakakolwiek szansa na lokalizację nadchodzącego Pro Evolution Soccer 2015 albo Metal Gear Solid V: Phantom Pain?

Potwierdzam plotki: Konami to bardzo wymagający partner. Jest jeszcze bardzo wątły promyk nadziei na lokalizację PES-a. Powiem tak: nie mamy jeszcze pełnej odpowiedzi odmownej. Niestety, jest do niej bardzo blisko. To jeden z tych tematów, które co roku maglujemy z Konami i co roku wydaje się, że się uda. Tym razem studio przeniosło się z Japonii do Anglii, więc wydawało się, że będzie łatwiej, bo bliżej. Niestety, zostało już bardzo mało czasu do premiery, więc szanse są niewielkie.

Metal Gear Solid? Nie mówię już nawet o dubbingu, wystarczą napisy.

Nie ma szans na lokalizację.

Czemu?

Bo gra powstaje w Japonii. Konami jest bardzo konserwatywne w tej kwestii. Poza tym przypuszczam, że nie chce dopuścić do żadnej sytuacji, w której informacje o grze wydostają się na zewnątrz. Może gdyby polski rynek był większy – ale mówimy tu o nieosiągalnym dla nas poziomie.

Metal Gear Solid V: The Phantom PainMetal Gear Solid V: The Phantom Pain

A w ogóle liczycie na MGS-a, sądzicie, że ma szansę dobrze sprzedać się w Polsce?

Liczymy, zdecydowanie. Dawno temu wydawaliśmy już MGSIV, to było w czasach, gdy PS3 pojawiało się w sklepach. Pamiętam do dziś, to była sprzedaż na poziomie 4-5 tysięcy egzemplarzy, co było w tamtym czasie fenomenem.

Metal Gear Solid: Ground Zeroes?

Sprzedało się OK, ale bez rewelacji. Mamy o wiele większe oczekiwania w stosunku do Phantom Pain. Kluczowa będzie data wydania.

O CDP.pl i rynku dystrybucji gier

Tomasz Kutera: Od jakiegoś czasu tu i tam mówi się, że grupa CD Projekt chce sprzedać tę część swojej działalności…

Michał Gembicki, dyrektor zarządzający CDP.pl: Nie było takiego komunikatu. Rok temu, jeśli mnie pamięć nie myli, pojawiła sie informacja, że jeden z dystrybutorów IT chce CDP.pl kupić. Ale kupić zawsze może ktoś chcieć, pytanie, czy ktoś inny chce sprzedać.

Dementujesz więc wszelkie plotki?

Tak, zdecydowanie – nie jesteśmy wystawieni na sprzedaż. CD Projekt jako grupa to kilka spółek. Jedną jest CDP.pl (kiedyś, żeby było trudniej, nazywane CD Projektem). Drugą jest GOG, a trzecią studio RED. My, ta najstarsza część, w tej chwili faktycznie najmniej pasujemy do pozostałych, bo zajmujemy się tylko biznesem prowadzonym lokalnie w Polsce i to związanym przede wszystkim z dystrybucją – czy to cyfrową, czy fizyczną.

cdp.pllogo CDP.pl

GOG też zajmuje się dystrybucją.

Tak, ale na poziomie globalnym – to najważniejsza różnica. Jeżeli dwie z trzech spółek całej grupy prowadzą biznes na poziomie świata, to CDP.pl faktycznie najmniej pasuje do jej strategii. Dlatego też szukamy różnych pomysłów na siebie – cały czas pozostając w grupie CD Projekt.

I w jakiej jesteście teraz kondycji?

Jesteśmy spółką publiczną, więc wszystkie dane finansowe są bez problemu dostępne w sprawozdaniach rocznych grupy. Przez ostatnich kilka lat odnotowywaliśmy zyski, radzimy sobie dobrze, i to na bardzo szybko zmieniającym się, trudnym rynku dystrybucji gier wideo. Obecny rok jest w toku, a o tegorocznych wynikach nie mogę mówić przed opublikowaniem oficjalnych raportów. Od mniej więcej dwóch lat intensywnie inwestujemy i rozwijamy platformę dystrybucji cyfrowej – CDP.pl.

Tak, w pewnym stopniu ograniczamy działania na polu fizycznej dystrybucji, ale to też nie jest żadną tajemnicą. Wiele osób traktuje to jako potwierdzenie tezy, że w ogóle wycofujemy się z dystrybucji, ale to nieprawda. Choć ta fizyczna faktycznie trochę się kończy, co widać po rynku. Z jednej strony jest coraz mniej sklepów – wystarczy popatrzeć na ekspozycję gier chociażby w hipermarketach – a z drugiej konsoliduje się również rynek dostawców, przykłady to chociażby ostatnie problemy Capcomu i Codemasters czy wcześniejsze zniknięcie THQ. Byłoby niemądrym nie reagować na to, dlatego jakiś czas temu bardzo mocno skręciliśmy w kierunku dystrybucji cyfrowej.

Strona sklepu CDP.plStrona sklepu CDP.pl

Ale przez lata mówiło się przecież, że polscy gracze są niechętni albo nieprzyzwyczajeni do kupowania w ten sposób. Bo ogólnie nie lubią kupować za pośrednictwem sieci, bo wśród graczy jest dużo osób niepełnoletnich, które nie mają kont bankowych i tak dalej. Stąd chociażby, choć nie tylko stąd, ogromny sukces tanich serii, jak Wasza eXtra Klasyka czy podobne pomysły konkurencji. To się zmieniło?

Zdecydowanie. Już w 2011 roku zaczął powoli znikać klient na starsze gry pecetowe w niższej cenie. Bardzo duży popyt na takie produkcje kiedyś w znaczącym stopniu stanowił o sile całego rynku w Polsce. Dobrze funkcjonowało to w tych czasach, kiedy hipermarkety miały duże półki – od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu metrów bieżących dedykowanych grom. Był taki okres, kiedy z tańszych wydań robiło się całe ogromne „ściany płaczu” i klienci faktycznie je kupowali. Dziś tego już nie ma. Hipermarketom się to nie opłaca, to zbyt tanie produkty, łatwiej jest wystawić dużo droższe produkcje premierowe czy konsolowe. Cały segment między 20 a 59 złotych praktycznie wyparował. Skrócił się także cykl życia gier. Kiedyś miały np. trzyletni: wydanie premierowe żyło około 8 miesięcy, potem na kolejne, powiedzmy, pół roku dana produkcja trafiała do Platynowej Kolekcji albo TopSellera, a jeszcze potem kolejne 8 miesięcy albo i rok potrafiła żyć w eXtra Klasyce.

A potem była w CD-Action.

A potem była w CD-Action [śmiech]. I to z punktu widzenia dystrybutora było dobre i wydajne, bo pozwalało zwielokrotnić przychód. Dziś ta ścieżka bardzo się skróciła. Po premierze następuje już praktycznie tylko tzw. „kosz” – wyprzedaż. Albo trzeba grę bardzo szybko przecenić, albo próbować wydawać w inny sposób. My na przykład mamy serię Gamebook, która zastąpiła dawne tanie serie, ale to już nie jest taki wolumen, jak kiedyś. Jedną z przyczyn problemów w sprzedaży fizycznej jest także cyfrowa dystrybucja. Gracze są nowocześni, coraz mniej osób potrzebuje pudełek na półkach. Płatność w internecie nie jest dziś problemem – nie trzeba mieć nawet karty, jest PayU, jest Paysafecard, są najrozmaitsze inne sposoby niewymagające posiadania karty kredytowej. Dostęp do internetu jest powszechny, a łącza w Polsce – szybkie.

Nieistniejąca już seria eXtra Klasyka - niektóre tytułyNieistniejąca już seria eXtra Klasyka – niektóre tytuły

Ale mimo to jeden z Waszych konkurentów, Techland, próbuje sprzedawać gry niezależne, tradycyjnie dostępne tylko w dystrybucji cyfrowej, w pudełkach.

I my też próbowaliśmy, seria nazywała się Grywalność. Wydaliśmy w niej Super Meat Boya, Capsized, Gemini Rue, kilka innych tytułów. W ogóle się nie sprzedawała. Gry indie, owszem, generują bardzo duże zainteresowanie mediów i graczy hardkorowych, którzy są trochę znudzeni głównym nurtem, ale to jednak nisza. Nie opłacało nam się to w ogóle. Choć „indyki”, przyznaję, świetnie sprzedają się w dystrybucji cyfrowej. Przykład z ostatnich dni to Spintires, może dość nietypowa, ale jednak produkcja niezależna. Wydaliśmy ja także w pudełku i to jedna z pierwszych gier w naszej historii, która lepiej schodzi cyfrowo, niż fizycznie. I to prawie dwukrotnie.

O dystrybucji cyfrowej

A co sądzisz o innym pomyśle Techlandu – Box Off Play? Abonament na cały katalog gier, częściowy streaming danych z chmury – to ma jakąś przyszłość?

To ciekawy projekt. Przyznam, że też prowadziliśmy rozmowy z firmą, która ostatecznie wykonała go dla Techlandu. To próba skopiowania modelu biznesowego np. Spotify, Deezera czy Legimi na płaszczyznę gier. Płacisz jednorazowy abonament i w ramach niego masz dostęp do, powiedzmy, tysiąca produkcji. Grasz tyle, ile możesz. To bardzo dobry pomysł, ale w moim przekonaniu na razie tylko teoretycznie. Po pierwsze dlatego, że ta technologia jest ciągle dość zawodna, szczególnie że gry są bardziej skomplikowane niż filmy, książki czy muzyka. Po drugie, to niestety nie przejdzie z produkcjami wysokobudżetowymi – najwięksi wydawcy nigdy się na to nie zgodzą. Jaki sens byłby w sprzedawaniu Call of Duty na godziny, jeśli całość można skończyć w cztery? Niech 60 minut abonamentu kosztuje nawet 10 złotych – a w moim przekonaniu to i tak drogo. To oznaczałoby, że całą grę wartą w sklepie 159 złotych można przejść za zaledwie 40. To sprzeczne z interesami wydawców.

Boxoff PlayBoxoff Play

Kiedyś na Spotify nie było płyt Led Zeppelin, a The Beatles nie można było znaleźć na iTunes. I to się zmieniło.

Oczywiście, wszystko może się zmienić, ale w przypadku gier to ciągle bardzo wczesne początki tego modelu. Każdy próbuje czegoś nowego, bo cyfrowa dystrybucja zmieniła zasady dystrybucji w ogóle. Kiedyś każdy miał katalog gier na wyłączność. Teraz wszyscy mają to samo, więc inna jest płaszczyzna konkurencji. Liczą się ceny albo unikalne usługi właśnie w stylu Box Off Play – to coś innego od tego, co oferuje CDP.pl, Muve czy nawet Steam. Pod tym kątem to fajny i ciekawy pomysł. Moim zdaniem jednak sama technologia jest jeszcze bardzo niedojrzała. Ale trzymam kciuki, żeby Techlandowi się udało, bo to byłoby przetarciem nowej ścieżki dla innych.

Przechodząc już do CDP.pl – jak procentowo rozkłada się sprzedaż różnych kategorii produktów w Waszym sklepie? Oferujecie przecież nie tylko gry.

Gry to ciągle jakieś 80 procent sprzedaży. Bardzo szybko rosną książki, które dziś stanowią jakieś 15 procent. Pozostałe 5 to inne treści. Najsłabiej sprawdza się film i to w jego wypadku mamy największy problem. To trudny temat – z jednej strony piractwo jest ogromne, z drugiej odbiorcy oczekują bardzo wysokiej jakości. Dziś wszyscy chcą HD, a są oczekiwania nawet w stosunku do 4K.

Swego czasu była w związku z tym mała afera z „Grawitacją”. Sprzedawaliście ją tylko w SD, odbiorcy domagali się HD.

Była. A to zależy nie od nas, a od dostawców treści. Dziś takie firmy jak np. Warner oczekują, że za film HD w internecie użytkownik powinien zapłacić tyle samo, co za Blu-raya. I o ile ten format może gdzieś na zachodzie Europy jest jeszcze w zasięgu cenowym, o tyle w Polsce ceny ma praktycznie abstrakcyjne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był w stanie zapłacić za film 79 czy 89 złotych. Jest ciężko – szukamy pomysłów. Teraz skłaniamy się w stronę swoistej „wypożyczalni” – płacisz określoną cenę i wypożyczasz film na 24 czy 48 godzin, przy czym czas liczy się dopiero od momentu, gdy zaczynasz oglądać. To trochę VOD, ale bliżej temu jednak do modelu iTunes. Ogółem z filmami jest najtrudniej, obecny model ich sprzedaży przez internet niespecjalnie działa.

Grawitacja„Grawitacja” – kadr z filmu

A seriale?

Seriale są super. Bardzo chętnie oglądane, tylko niestety nie z legalnych źródeł.

Ale też nigdzie ich nie ma – może czas je zacząć sprzedawać.

Pytanie, czy ktoś zacznie za nie płacić. Jest w polskim internecie pewien „fetysz” Netfliksa: wiara w to, że jak tylko ten serwis się u nas pojawi, to nagle wszystko się zmieni. A póki go nie ma, to wszyscy są usprawiedliwieni z korzystania z nie do końca legalnych źródeł. Ale tak, seriale to obiecujący temat, a przykładem na to jest choćby „Czas honoru”, który jest jednym z hitów VOD TVP. W przypadku zachodnich produkcji problemem ciągle jest niestety cena – nie da się jej dostosować do polskich realiów. Z grami jest łatwiej, są lokalizowane albo ograniczone do regionu.

Seriale można dubbingować. Albo nałożyć na nie lektora.

To jest pewne rozwiązanie, myśleliśmy o tym. Niechętni są jednak wydawcy. Niestety, dziś seriale to temat trochę nie do ugryzienia.

rozmawiał: Tomasz Kutera

*Agora jest współwydawcą Wiedźmina 3

Tomasz Kutera